wtorek, 14 lutego 2017

Koniec ferii

 I już po feriach. Zleciały ekspresowo. Dopiero co je planowaliśmy, a już po.. Były bardzo udane, ciekawe i wesołe i Junior na pewno się nie nudził! Choć wcale nie wyjeżdżaliśmy nigdzie daleko ;) Okazuje się, że nie trzeba wcale jechać w góry czy gdzieś na zimowisko, żeby się dobrze bawić i fajnie spędzić ten czas. I jedynie śniegu nam zabrakło do pełni szczęścia.. Ale cóż taki mamy ponoć klimat.. W święta śniegu nie było, potem w styczniu posypało i to sporo, żeby przed samymi feriami się wszystko roztopiło :( Było mroźno, ale bez białego puchu niestety.
 A jak nam, a przede wszystkim Juniorowi minął ten drugi tydzień ferii? Po pierwsze bardzo szybko.. W sobotę umówiliśmy się z naszymi przyjaciółmi i ich córka, że jedziemy do kina na"Balerine" - przepiękna bajka! Bardzo nam wszystkim się podobało. Potem poszliśmy na dobry obiad i małe zakupy i zakończyliśmy ten wyjazd pysznym deserem w kawiarni :))






W niedzielę Junior był zaproszony do sali zabaw na urodziny Krzysia- kolegi z grupy i bawił się świetnie.

                       



W poniedziałek zaprosiłam na kawę moją koleżankę z córką- kumpelą Juniora, więc znów było wesoło i Mlody miał towarzystwo do zabawy. A po południu tata zawiózł go do kuzynek na dwa dni i dwie nocki :)) Na ferie ;) Radość była ogromna! Babcia też ponoć zachwycona, że ma wszystkie wnuki przy sobie razem :) W środę jak pojechaliśmy po niego wieczorem to jeszcze zabawy i szaleństw było mało, bo nie śpieszyło się naszemu Synowi do domu.. Choć przyznał potem, że tęsknił bardzo za nami ;) Ale wrócić musiał, bo na czwartek mieliśmy super plany!
Pojechaliśmy ponownie do "dużego miasta" autobusem rano, do kina, tym razem umówiliśmy się z moją siostrą :) Junior sam wybrał bajkę, więc nie miałyśmy wyjścia i wybraliśmy się na "Ostatniego smoka świata" ;) Fajna bajka, ale bardziej podobał mi się wesoły i bardzo zabawny "Sing" oraz mądra i wzruszająca "Balerina". Ale Junior był zachwycony, że mały Nikoś pokonał złego smoka i że smok "wybuchnął" na koniec ;) I to było najważniejsze.


Po kinie galeria i małe co nieco ;)





Potem pojechaliśmy do Aquaparku na... lodowisko :)) To był pierwszy raz w życiu Juniora, a my z siostrą ostatni raz jeździliśmy na łyżwach jakieś 20lat temu jako nastolatki! Kiedyś miałam własne figurowki i uwielbiałam jeździć, ale to było dawno i bałam się, że nie dam rady, ale tego się faktycznie nie zapomina! Jak jazdy na rowerze ;) Było fantastycznie! Śmiechu było co nie miara! Śmigaliśmy ponad godzinę. Koniecznie musimy to powtórzyć. Już namówiłam męża i moja kuzynke i jedziemy razem z dziećmi teraz w sobotę :))
         




Po szaleństwach na lodowisku bardzo zglodnieliśmy, mój mąż akurat skończył pracę, więc przyjechał po nas i pojechaliśmy na kolację do ulubionej restauracji.
Na piątek natomiast umówiliśmy się z kolejną moja koleżanka-Martą od ciastek ;) I poszliśmy z naszymi chłopakami i jej małą córeczką do sali zabaw, żeby się wyskakali.
     
                         



Marta miała dla mnie "przesyłkę" czyli zamówione ciasteczka na Walentynki :)) Dla moim kochanych chłopaków - męża i syna :)
                     
                       
       

Są cudne. M. to ma fajne pomysły. I jeszcze takie mi zrobiła dla mojej siostry na urodziny (które ma 25 lutego) Będzie od Juniora dla Cioci :)
                       

W sobotę odwiedziliśmy moją chrzestną. Była u niej też córka z mężem (chrzestna Juniora) i wnuczka (moja chrześniaczka) więc znów było wesoło i mogliśmy się nagadać. Niedzielę ostatni dzień ferii spędziliśmy na spokojnie w domu, jedynie na obiad poszliśmy blok dalej do mojej mamy, bo nas zaprosiła, więc nie ładnie odmówić ;) A wczoraj pierwszy dzień po feriach Junior poszedł zadowolony w podskokach do przedszkola, bo stęsknił się już za swoją grupą, kumplami i P. Asia :)
 Dowiedzieliśmy się, że bal karnawałowy nasze dzieci mają 23- go lutego. A na 21-go p. Asia zaplanowała wyjazd do Teatru na przedstawienie dla dzieci, także super :)

 Wczoraj byłam "zrobić sobie" paznokcie i mam malinowe :)

                         

 A dziś Walentynki ;) Kto świętuje? Ręka do góry! My nic nie planujemy, nie obchodzimy jakoś szczególnie tego dnia. Na pewno nie pchałabym się dziś do kina czy restauracji w te kolejki i tłumy ;) Zdecydowanie wolę iść w innym terminie na spokojnie ;) Moje chłopaki dostaną ode mnie słodkie serduszka, zrobię też dla nas dobry obiad, a co potem to zobaczymy..

W sobotę wieczorem byłam z moją M. na urodzinach u naszej przyjaciółki B. Była jeszcze jedna koleżanka P. Było mnóstwo pysznosci i kolorowe drinki ;) Bawiłyśmy się świetnie i było baaardzo wesolo :)) Taki prawdziwy babski wieczór. W domu byłam krótko przed północą, a na drugi dzień głowa trochę bolała, ale co tam raz w roku można zaszaleć ;) Zwłaszcza, że w tym karnawale nigdzie się nie pobawimy.

 Także jeśli chodzi o ferie to Junior ma co wspominać i miał co opowiadać wczoraj w przedszkolu (bo p. Asia pytała wszystkich jak spędzili ferie zimowe) 3 razy był w kinie, 3 razy w sali zabaw, raz na basenie i raz na lodowisku oraz na dwie noce u kuzynek i babci :) Jednym słowem było fantastycznie! Życzę fajnych ferii, tym którzy je aktualnie mają jako ostatni :) I romantycznych Walentynek wszystkim zakochanym! ;)

6 komentarzy:

  1. Jakoś mnie nie dziwi, że u Was aż tyle się działo przez te dwa tygodnie - bo zawsze można tu liczyć na ciekawą i urozmaiconą relację :) Ja przez całe swoje życie łyżew nawet na nogach nie miałam - a po takich interaktywnych podłogach z klawiszami też chętnie bym poskakała ;) Życzę Synkowi szybkiego ponownego wdrożenia się w szkolną rzeczywistość - choć po takich fajnych feriach pewnie łatwo nie będzie ;)

    Jeśli o Walentynki chodzi - ja dzisiaj byłam u fryzjera. Spędziłam tam chyba z 5 godzin, straciłam 15 centymetrów włosów i trochę pieniędzy. To był taki prezent, który sama sobie zrobiłam - a z mężem będę świętować dopiero w piątek, bo teraz faktycznie nie chcieliśmy pchać się w największe tłumy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. pazurki boskie :)
    u nas ferie też sie koncza.. neiwiele z nich skorzsytalismy, wyjazd na wymarzone ferie w gory skonczyl sie zlamana reka , operacja, i pobytem w szpitalu ale..... jakies tam dobre wspomnienia tez zostaly ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tam nawet nie wiem kiedy w moim województwie były:p łyżwy.. jak ja je kiedyś kochałem...:) w zimie codziennie jeździłem. czy to po stawach, czy po drodze...:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie, że to nie jest najważniejsze, że czy gdzieś wyjeżdżamy na ferie, czy nie, ale od atrakcji jakie sobie zorganizujemy! Wasze ferie były wspaniałe, pewnie, że Junior będzie miał co wspominać. Ciasteczka świetne, na pewno smakowały tak samo dobrze, jak wyglądają.
    My z okazji Walentynek robimy sobie zawsze upominki (w tym roku mój mąż zaszalał) ale z wychodzeniem gdzieś czekamy na spokojniejszy czas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzialo sie, ale to tak po naszemu- FAJNIE!!!
    Pazurki czerwone to moj faworyt, zadbana dlon wyglada naprawde pieknie.
    U nas ferii nie ma, ale przed Wielkanoca maja dzieciaki dwa tygodnie i przy Bozym Narodzeniu. Moje jednak juz na tyle dorosle, ze ferii nie maja- wiec troche to inaczej u nas wyglada.Jednak ogladajac wasza aktywnosc wspominam dawne czasy :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne serduszka i piękne paznokcie.

    OdpowiedzUsuń