piątek, 10 marca 2017

Przeziębienie i Dzień Kobiet

 Kolejny tydzień za nami. Czas tak szybko ucieka, że nie nadążam. Dopiero co był weekend, a już kolejny się zaczyna :)

 W zeszlą sobotę po zajęciach u logopedy pojechaliśmy do miasta P. Najpierw byliśmy na pysznym obiedzie u mojej siostry, a potem razem z nią wybraliśmy się do kina. Chłopaki- mały i duży poszli na "Lego Batmana", bo synek bardzo chciał, a ja z siostrą obejrzałyśmy sobie polską komedie "Porady na zdrady" :) Bardzo fajny i zabawny film. Może niezbyt ambitny ani wybitny, ale na odstresowanie się dobry ;) Na sobotnie popołudnie w sam raz.
Potem już całą czwórką poszliśmy na kawe/herbatę/sok i pyszne ciacho :)) Tym razem zdjęć brak.

 A w niedzielę Junior był zaproszony na urodziny koleżanki P. do sali zabaw. A my razem z nim ;) Z rodzicami P. i jeszcze jedną parą przyjaciół mieliśmy okazję się nagadać i wypić razem kawę. A dzieciaki oczywiście szalały! Było baaardzo wesolo (i chwilami głośno) Po kilku godzinach zabawy jeszcze było im mało, ale trzeba było wracać do domu. Na drugi dzień trzeba było wstać rano do przedszkola.. Ale niestety w nocy Synio obudził się z gorączką :( Co prawda nie dużą, bo zaledwie 37,6, ale już wiedziałam, że coś się dzieje i że z przedszkola nici. W poniedziałek rano Młody wstał już bez gorączki (która już do końca tygodnia na szczęście nie wróciła)  ale za to z zapchanym nosem.. W ruch poszedł nabulizator trzy razy dziennie, syrop przeciwwirusowy i zwiększona dawka witaminy C (mamy taką rozpuszczalna do picia, naturalną z aceroli) No i oczywiście stare dobre sposoby- sok z czarnego bzu, herbata z cytryną, miodem i imbirem i syrop z cebuli ;) Na szczęście to tylko zwykłe przeziębienie i nawet katar nie był duży, bo Junior wcale dużo nie smarkał (bywało gorzej) ale ten tydzień spędził ze mną w domu, bo przecież nie puszczę go z katarem do przedszkola, żeby zarażał innych. Choć wiem, że inni rodzice tak robią i wcale się nie przejmują i jeszcze potrafią kłamać i udawać, że ich dziecko nie jest chore albo że to alergia... Ręce czasami mi opadają jak to słyszę!

 Ja taka nie jestem i jak widzę, że z dzieckiem jest coś nie tak to go nie zaprowadzam, bo oprócz tego, że wirus idzie dalej i zaraża wszystkich wokół to dziecko jest przecież osłabione, nie ma takiej koncentracji jak zawsze i się zwyczajnie męczy na zajęciach po prostu. A poza tym pani w przedszkolu nie poda przecież leków, nie zrobi herbatki z sokiem malinowym ani nie zrobi inhalacji. Dziecko chore czy przeziębione powinno wygrzać się w domu i dojść do siebie, do zdrowia porządnie. A niestety mamy są różne i mają różne podejście, jak dla mnie dziwne. Mam koleżankę, która ma syna w grupie Juniora, który to w weekend dostał mocny kaszel (aż się dusił ponoć) Więc w poniedziałek został z mamą w domu. Jednak, gdy we wtorek rano spotkałam ją na zakupach w naszym osiedlowym sklepie oznajmiła mi, że właśnie zawiozła Młodego do przedszkola. Na moje pytanie "czy z nim już lepiej, czy już ok?" usłyszałam, że nie, bez zmian, ale że skoro nie ma gorączki i nudził się w domu to niech lepiej idzie do przedszkola.. W szoku byłam szczerze mówiąc i nie wiedziałam co powiedzieć! A najbardziej zszokowały mnie jej słowa, że "marudził tylko i lepiej niech chodzi do przedszkola, bo wtedy ona nie musi się nim zajmować i ma spokój". I dodam, że koleżanka jest na zwolnieniu lekarskim od początku stycznia, bo jest w ciąży, więc siedzi w domu! Jest w piątym miesiącu ciąży, więc to niezbyt zaawansowana jeszcze ciąża, wszystko jest ok, czuje się bardzo dobrze, więc to nie jest tak, że musi cały dzień leżec i nic nie robić.. Dziwią mnie słowa kobiety, która za chwilę będzie miała drugie malutkie dziecko, które potrzebuje opieki 24h/dobę, że jej się nie chce "zajmować" chorym 6-latkiem, bo woli mieć spokój i odpoczynek.. Że jej nie jest żal swojego dziecka.. To co ona zrobi, gdy mlodszym dzieckiem będzie trzeba się non stop zajmować, a starszy zachoruje? Małe odda do babci, a starszego chorego do przedszkola, żeby mieć święty spokój?? Dziwne bardzo. To po co chciała mieć dzieci? Żeby się nimi nie zajmować i nie mieć "problemu"? Ja takiego podejścia nie rozumiem. To jest egoizm.

 Ale mniejsza z tym. To jej sprawa. Chociaz nie. Moja także, bo jej dziecko jest w grupie z moim i może go zarazić! Wyraziłam swoje zdanie, bo znam ją dobrze i żal mi jej syna, bo to fajny i grzeczny chłopiec. Nie można chorych, przeziębionych dzieci posyłać do przedszkola. Żeby roznosiły wirusy i gorzej/dłużej dochodziły do siebie. Przedszkole to nie przechowalnia, a niedoleczone choróbska mają swoje skutki i konsekwencje. Nie można myśleć tylko o sobie i swojej wygodzie. Koniec kropka.

 Zmieniając całkiem temat, w środę był Dzień Kobiet i oczywiście moje Chłopaki pamiętali o mnie :)) Dostalam od męża i synka piękne kwiaty i coś słodkiego :)))
   
                       


Junior narysował też dla mnie laurkę, a nawet dwie :)

                         

 Ten ludzik na pomoście to Junior łowiący ryby nad jeziorem ;) Chciałam mu dać do przedszkola na środę kwiatka dla p. Asi i batoniki dla dziewczynek (bo to też małe kobietki) ale niestety nie mógł iść do przedszkola. Nie chciałam ryzykować, że wróci bardziej chory.. Jak to napisała niedawno Agatka "plany planami, a życie sobie.." ;) No cóż może za rok.

Mąż był też z kwiatkami u mojej i swojej mamy, a także u bratowej i bratanic :) Mój teść też zawsze pamiętał o mnie i co roku przywoził mi tulipany w tym dniu, także rok temu... :(  Tak dziwnie, że już go nie ma, czasem o tym zapominam..


 Synek niestety poczęstował mnie wirusem i we wtorek wieczorem miałam stan podgorączkowy i czułam się kiepsko. Na drugi dzień było już znacznie lepiej, ale ból gardła i lekka chrypka została do dziś :/ Pogoda podła, codziennie przelotnie pada i jest chłodno, więc sezon chorobowy trwa.. A typowe przedwiośnie dopiero przed nami, gdy jest taka dziwna, zmienna i zdradliwa pogoda.. Gdy ranki są bardzo zimne, a popołudnia ciepłe i słoneczne i nie wiadomo jak się ubrać, a zwłaszcza dziecko do przedszkola itp.  Wtedy najwięcej wirusów krąży i o katar nie trudno :(

 Wczoraj dla poprawy nastroju byłam "zrobić sobie" pazurki. Tym razem w spokojnych szarościach, bo takich jeszcze nie miałam :)
                         

 Mam nadzieję, że jutro będzie już lepiej i będziemy wszyscy zdrowi, bo moja mama wyprawia imieniny i zaprosiła nas do siebie :) Będzie nasza najbliższa rodzinka (także moja teściowa) więc będzie nas 11 osób. Znów imprezka w gronie rodziny ;) A takie ciastko ma dla babci Junior:
 
                       

Sezon urodzinowo-imieninowy u nas trwa ;) Cudownego weekendu wszystkim!

9 komentarzy:

  1. No temat dzieci w przedszkolu latwy nie jest. Faktycznie rodzice czasem zwyczajnie nie myślą.. I u nas dziecko przeziebione, ale na szczescie przechodzi juz. W przyszlym roku dopiero do przedszkola, chyba ze cos sie zmieni i odroczymy o rok.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka! Ja też nie jestem za prowadzaniem chorego dziecka do przedszkola - bo nie jest to dobre ani dla innych dzieci, ani dla niego samego. A w sytuacji kiedy kobieta jest w domu i może się dzieckiem zaopiekować to już zupełnie niezrozumiałe dla mnie.

    Rafaello bardzo popularne z okazji Dnia Kobiet - ja też dostałam od moich dwóch mężczyzn :)

    Buziaczki dla Was i nie chorujcie już :*

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas również: ja i synek przeziębieni! :-( Bardzo fajny blog :) My również zapraszamy do obserwowania nas i odwiedzin :) Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj, postawa niektórych rodziców mnie bardzo smuci :-( jak można tak postepowac ze swoim wlasnym dzieckiem, bardzo to smutne :-( A kwiaty piekne, gratulacje dla Ciebie ze masz u swoi=jego boku takich gentelmanow. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Juz kolejny tydzien za nami...czas leci na leb, na szyje a juz gdy spedza sie go tak intensywnie jak Wy- to juz calkiem :)
    zastanawiam sie po co ktos decyduje sie na drugie dziecko jesli jedno mu przeszkadza?? :O Rozumie, ze nie zawsze udaje sie wszystko pogodzic i katar jest tylko katarem i maluch idzie do przedszkola- jednak my sami dorosli "padamy" przy przeziebieniu, a co dopiero dziecko?!
    Paznokietki ladne, to serduszka?
    Milego i zapewne smacznego weekendu Wam zycze!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdrówka życzę mnóstwo. Nie potrafię zrozumieć jak można przyprowadzić chore dziecko do przedszkola czy szkoły, nie jestem w stanie tego ogarnąć jak można narażać swoją pociechę i innych. Piekna kwiety btw

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety, ale prawda wygląda tak że większość rodziców pracuje i o ile stan dziecka nie jest bardzo poważny, wysyłają je do przedszkola, bo po prostu nie mają co z nim z robić :( a dziecko łapie infekcję i przenosi je na rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne kwiatu i laurka.
    Moja córka jeszcze nie chodzi do przedszkola, ale z opowieści bratowych mojego męża to wiem, że niektórzy rodzice potrafią przyprowadzić zasmarkane i za kichane dziecko do przedszkola nic sobie z tego nie robiąc. U mnie na pewnk tak nie będzie. Zdrowie córki jest dla mnie najważniejsze.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow! Jak sama nie maluje paznokci, tak Twoimi sie zachwycilam! Sliczne sa! :)

    Tutaj Dnia Kobiet sie nie obchodzi, a wiec mnie tez zaden kwiatek sie nie trafil. ;)

    Co do Twojej kolezanki to rzeczywiscie dziwne, ze jest na zwolnieniu, a nie chce dziecka zostawic w domu kilka dni...
    Tutaj akurat panuje polityka, ze jesli nie ma goraczki, dziecko z katarem/kaszlem moze isc do przedszkola czy szkoly. Szkoly zas maja bardzo surowa polityke w zwiazku z nieobecnosciami. Ktos mnie kiedys straszyl, ze jesli dziecko uzbiera wiecej niz 3 tygodnie nieobecnosci, moze nie zostac przepuszczone do nastepnej klasy! :O Nie wiem jednak czy to prawda, czy informacja z lekka przesadzona. ;)

    OdpowiedzUsuń