piątek, 17 marca 2017

Dzień za dniem..

 Codziennie obiecywałam sobie tu zajrzeć i coś napisać i nagle zrobił się piątek, koniec tygodnia i znów kolejny tydzień zleciał..
 Za nami imieniny mojej mamy. Było jak zawsze pysznie i wesoło :) Była moja siostra i chrzestna- siostra mojej mamy oraz kuzynka z mężem i córką, więc Junior miał też towarzystwo do zabawy. Przyjechała również moja teściowa. Fajnie było się spotkać wszyscy razem. Ja co prawda miałam straszną chrype i bolało mnie gardło i wszyscy śmiali się, że mówię jak żaba ;) Ale dałam radę.

 Niestety w niedzielę czułam się już gorzej, obudziłam się z bólem głowy i ledwo mogłam mówić, więc cały dzień spędziłam w łóżku pod kocem popijając gorące herbatki z cytryną i miodem oraz z sokiem z czarnego bzu. Cały dzień czułam się kiepsko i nawet apetytu nie miałam.

 W poniedziałek jakoś zwleklam się z łóżka, żeby odstawić Syna do przedszkola. Wrócił po tygodniu przerwy. Na szczęście jeździmy teraz z moją koleżanką I. i jej córka autem, więc nie musimy chodzić pieszo w tym zimnie, bo niestety poranki nadal są chłodne. Dziś pada od rana :/ Koleżanka odebrała mi Juniora z przedszkola o 15,0 i przywiozła do domu, bo widziała, że źle się czuje (i wyglądam). Byłam jej bardzo wdzięczna, bo mogłam jeszcze jeden dzień spędzić w łóżku, wygrzać się, pospać dopołudnia i dojść do siebie.

 Od wtorku na szczęście było już z każdym dniem lepiej i już jest całkiem ok. Paskudne wirusy :/ Historia z synem koleżanki, o którym pisałam ostatnio skończyła się tak, że poszedł do przedszkola we wtorek i środę i pani Asia zwróciła koleżance uwagę, że M. ma straszny kaszel aż się ponoć dusił w pewnym momencie, więc już w czwartek został z mamą w domu. Pewnie głupio po prostu zrobiło się koleżance, więc zostawiła syna w domu na czwartek i piątek, a także poniedziałek i wtorek (widocznie nadal nie widziała poprawy) i dopiero w środę wrócił do przedszkola. Była z synem nawet u alergologa zrobić testy, bo była przekonana, że to alergia na coś.. Ale testy nic nie wykazały.

Suma summarum wyszło na to, że miałam rację i, i tak M. musiał zostać z nią w domu na te chociaż kilka dni, bo był chory. I że chorych/przeziębionych dzieci nie posyła się do przedszkola zwłaszcza, gdy ma się z kim zostawić je w domu!

 Jak już doszłam całkiem do siebie to wysprzątałam całe mieszkanie na błysk i zaprosiłam wczoraj do południa na kawę koleżankę-sasiadkę, która jest aktualnie w ciąży. Dawno się nie widziałyśmy choć mieszkamy w jednym bloku ;) Moni "stuknęła" już połowa ciąży (jak ten czas leci!)  i na usg połówkowym wyszło, że prawdopodobnie będzie dziewczynka :) Super! W lipcu ma termin :) Druga moja dobra koleżanka I. ma termin na początek września, ale jeszcze nie wiadomo kto będzie ;) Trzymam za obie kciuki, najważniejsze, żeby dzieciaczki zdrowe były!

 A wczoraj zaraz po powrocie z przedszkola poszliśmy z syniem do naszej fryzjerki- ja na podcięcie grzywki, a Junior na obcięcie, bo miał zdecydowanie za długie włosy. Junior bardzo lubi chodzić do fryzjera i zawsze dostaje od p. Gosi na koniec lizaki ;)

 Dziś po południu idę do mojej B. na kawkę i płoty ;) A na jutro zaprosiliśmy naszych przyjaciół na kawę i ciacho, a potem w planach jest też pizza :) Zapowiada się fajny weekend, który zaczyna się już dziś :)

 Za trzy dni pierwszy dzień wiosny.. czekam już na nią baaardzo! Żeby przyszła wreszcie taka ciepła, słoneczna i prawdziwa! Bo na razie choć słońca było dużo w tym tygodniu to zimno strasznie i my nadal chodzimy w grubszych kurtkach, butach i (dzieciaki) w czapkach i szalikach.. Mam już tego dość. Chcę ubrać wiosenny płaszczyk lub cienką kurtkę i Juniorowi wiosenna kurteczkę i czapkę. Wiosno przybywaj!!

7 komentarzy:

  1. co to się dzieje, że każdy choruje..? nas szczęśliwie omija. Pizza w weekend.. namówiłaś mnie. jutro robimy z żoną:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Choróbska bardzo się panoszą. U nas też chodzą rozkaszlane dzieciaki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciesze sie, ze przegonilas w koncu chorobsko! :)

    U nas sniegu nadal kupa, na srode-czwartek ma wrocic mroz, ale od nastepnego weekendu temperatury maja sie juz utrzymac okolo 12 stopni, wiec to juz pierwszy krok do wiosny. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiosno przybywaj ! ;) zapraszamy do nas: fairydoorandmooore.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. I jak ta wiosna? Przyszła do Was w pełnej krasie ?

    Mam nadzieję, że na spotkanie z nią poszliście wszyscy już bez chorób i w świetnej formie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas już jakby wiosenniej, ale wciąż jednak lekkich ubrań nie zakładamy... Co najwyżej- trochę cieńsze niż kurtka zimowa. Przyprowadzanie chorych dzieci do placówek to jest zmora w każdym takim miejscu. I zawsze znajdą się tacy rodzice, którzy będą to robić. Niestety. Tym bardziej to irytuje, jeśli dziecko ma z kim zostać w domu. W tym wypadku bezmyślność i egoizm osiągają wyżyny!
    Lila i Eliza też bardzo lubią chodzić do fryzjera :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Do nas zawitala juz wiosna- czyli u was bedzie rowniez za chwilke :) Pozdrawiam wiosennie i przesylam sloneczko!!

    OdpowiedzUsuń