Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że będę musiała przejść tak trudne chwile i tak bardzo cierpieć z powodu choroby siostry.. Patrzeć na jej powolne odchodzenie tak młodo, tak szybko.. ;( To takie niesprawiedliwe! Nie mogę w to uwierzyć i nie umiem się z tym pogodzić :(
Stan siostry odrobinę się poprawił, jeśli w jej przypadku można mówić o poprawie. Je trochę więcej, ma apetyt zwłaszcza na owoce. To cieszy, ale to nie zmienia jej złego stanu zdrowia. Nic już nie pomoże i nic już nie można zrobić. Lekarze wyczerpali wszystkie możliwości leczenia.. Całą dobę co kilka godzin siostra dostaje dożylnie morfinę, aby jej nic nie bolało, bo bóle miała straszne.. Jestem u niej prawie codziennie. Albo ja albo mama, wymieniamy się. Jeździ do niej też nasza ciocia oraz czasem kuzynka. Odwiedzają ją też koleżanki i szwagierki (siostry jej męża) które mieszkają tam na miejscu. Jest ciężko. Już ponad dwa tygodnie siostra leży w szpitalu i nie zapowiada się, aby miała z niego wyjść.. Widok jej takiej słabej, cierpiącej, wycieńczonej chorobą jest straszny..
Aby całkiem nie pogrążyć się w rozpaczy staram się żyć normalnie i poza murami szpitala, w którym spędzam dużo czasu, zajmuje się domem i synem, spotykam się z przyjaciółmi i jakoś się trzymam. Obok tej tragedii, jaka spotkała naszą rodzinę, życie toczy się dalej, jakby równolegle. Jakby nic złego się nie działo.. Dziwne to jest bardzo, ale nie mamy innego wyjścia.
Tydzień temu odbyły się dwa zebrania w przedszkolu. Ostatnie już w tym roku szkolnym. Najpierw zebranie rady rodziców z panią dyrektor, a potem zebranie dla wszystkich rodziców z wychowawczynią p. Asia. Dowiedzieliśmy się czego nauczyły się nasze dzieci przez to półrocze. Omówiliśmy i mieliśmy okazję obejrzeć książki do zerówki. I mówiliśmy o minionych oraz przyszłych wycieczkach naszych pociech. Zebranie było jak zwykle w bardzo miłej i sympatycznej atmosferze. Mogliśmy na luzie porozmawiać trochę z p. Asia i innymi rodzicami, z którymi znamy się już przecież 3 lata.
A na zebraniu RR omawialiśmy zakończenie roku szkolnego, zmiany jakie nastąpią w przedszkolu po wakacjach oraz planowane remonty. Omówiliśmy też planowany na 11 czerwca Piknik Rodzinny, atrakcje dla dzieci itd. Jak co roku piknik obędzie się w naszym amfiteatrze na świeżym powietrzu i będzie połączeniem Dnia Mamy, Taty i Dnia Dziecka. Oby tylko pogoda dopisała!
Tydzień temu świętowaliśmy Dzień Matki. Dostałam piękne laurki i kwiaty:
Prosto po przedszkolu w piątek pojechałyśmy z koleżanką i naszymi dziećmi do kawiarni na pyszne desery lodowe i kawę, aby uczcić to nasze święto :)
Na drugi dzień w sobotę rano odbyły się na naszym miejskim stawie zawody wędkarskie dla dzieci z okazji Dnia Dziecka. Junior brał w nich udział po raz drugi. W zeszłym roku zajął drugie miejsce i wygrał kołowrotek (i wielką paczkę słodkosci) a w tym roku w grupie przedszkolaków zajął pierwsze miejsce!!! Udało się i wygrał :))) Radość była wielka! Nasz mały wędkarz ;) Mąż był bardzo dumny. Junior wygrał wędkę, spławik i żyłkę oraz słodycze :))
Jego kolega z grupy Krzyś też brał udział w zawodach i zajął 3miejsce. Potem razem z jego rodzicami poszliśmy na lody:
Po południu byliśmy u siostry. Była piękna pogoda, więc prawie dwie godziny siedzieliśmy na ławce w parku przy szpitalu. Za to niedziela była dla nas. Spędziliśmy ją na spokojnie we trójkę na naszej działce. Rano pojechaliśmy na wielkie targi ogrodnicze po kwiaty i po południu je sadziliśmy. Zrobiliśmy sobie też na kolację grilla. Moje nowe kwiatki:
A to bez z działki:
W poniedziałek po południu był u nas Tymon:
Wczoraj byłam u siostry, wróciłam o 17,0 i już o 17,30 jechałam z B. do innego miasta na zakupy. Chodziło nam głównie o Rossmanna i Pepco. Potem skoczylyśmy jeszcze na herbatę, żeby pogadać. B. poznała kogoś nowego, jest zakochana i szczęśliwa. To dopiero początek, dwa miesiące się znają, ale wyglądala na coś poważnego. Trzymam kciuki i życzę im powodzenia. B. zasługuje na szczęście, może wreszcie uda jej się spełnić marzenie i założyć rodzinę :)
A dziś Dzień Dziecka, święto naszych dzieci :)) W przedszkolu była impreza z tańcami, balonami i słodkościami. Były też lody i super zabawa. Dzieciaki miały fajny dzień. Mogły przynieść ze sobą swoją ulubioną zabawkę.
W domu też czekała na Juniora niespodzianka :) Najpierw po powrocie poszliśmy na plac zabaw, a w domu zjedliśmy owocowy deser i Synek dostał prezenty od nas i od babci:
Radość była wielka! Lubię mu robić takie niespodzianki. Świętowania Dnia Dziecka jeszcze nie koniec, bo w sobotę zabieramy Juniora do kina na nowe "Smerfy". Synek bardzo się cieszy, bo odkąd zobaczył reklamę tej bajki to bardzo chciał ją zobaczyć! Jadą z nami też nasi przyjaciele z córką Oliwią, bo ona też chce obejrzeć nowe Smerfy ;) Będzie wesoło. Dzieci nie mogą się już doczekać.
Zatem już teraz miłego weekendu wszystkim życzę. Sprawcie, żeby Wasze dzieci były szczęśliwe i miały dzień dziecka dłużej niż jeden dzień!




























Inesko! Gratulacja dla Juniora, na pewno bardzo się cieszył.
OdpowiedzUsuńTo co teraz czujesz, czego doświadczasz- tą równoległość tak różnych, skrajnie różnych światów, to normalne zjawisko. Obok naszych wielkich, osobistych tragedii, życie toczy się dalej... Kiedy jedni płaczą, inny się weselą. Świat się nie zatrzyma, bez względu na to, jak bardzo będzie nam źle. To trochę drażni i irytuje, bo ogrom naszego bólu, każe nam krzyczeć, że jak tak można- jak można żyć, cieszyć się, kiedy nam wali się wszystko na głowę... Ale może to i dobrze, że gdzieś obok to życie nie zmienia swojego biegu? Bo kiedy nasz ból się zmniejszy, będziemy mogli wrócić tam, gdzie słychać śmiech, gdzie ludzie ŻYJĄ normalnie...
Jest mi bardzo przykro przez nieuchronność tego, co Was jednak czeka. Mogę jedynie, czysto teoretycznie próbować zrozumieć, jak ciężko Wam myśleć, pogodzić się z tym, że nie ma już ratunku, że wszystko jest zaledwie kwestią czasu. Na pewno bardzo ciężko jest również i Twojej Mamie i samej Siostrze... To wielka tragedia i bardzo mi Was żal.
Co do bloga, to zrobisz oczywiście jak uważasz. Może jednak warto mieć miejsce, w którym będziesz mogła się wygadać, wyrzucić to wszystko z siebie... Przemyśl to.
My też zakup kwiatów mamy już za sobą :)
Ściskam i miłego weekendu.
Przykro mi bardzo.... ciezkie doswiadczenie...
OdpowiedzUsuńdobrze, ze jestes blisko, ze masz ten czas- wasz wspolny wyjatkowy i niepowtarzalny...
Cieszy mnie, ze tak milo spedzacie czas. ze Synus ma takie fajne dziecinstwo! To rowniez wyjatkowy czas i nalezy go przezyc pieknie- to daja podwaly na dalsze dorosle zycie!
Blog to fajna sprawa- powiedziala Luxusowa wczorajszego wieczoru, gdy o 23.45 czytala fragmenty Menzonowi w lozku :) To wspomnienia, ktore mozna wlaczyc- bo gdzies "na tasmie" zapisane leza zakurzone w mozgu...czytasz i juz wiesz jak cieszylas sie ze sloneczka, laurki czy jak wkurzyl cie sasiad ;) Warto miec to wspominke- takie moje skromne zdanie...
Pozdrawiam serdecznie! Ps. Piekna jestes- milosc patrzy ci z oczu! :)
Dziękuje Wam Dziewczyny za te słowa.. Płakałam czytając Wasze komentarze...
OdpowiedzUsuńInesko, przytulam Cię z całych sił...
UsuńTen rodzaj wzruszenia, kiedy czyta się słowa, teoretycznie obcych ludzi, znam dobrze. Wiele razy łzy leciały mi ciurkiem, kiedy mnie pocieszałyście, podnosiłyście na duchy, zwłaszcza w kryzysowych momentach. I wiem, że to może zabrzmi dziwnie, bo w realu poznałam tylko dwie z Was, więc chodzi o zupełnie "obce" mi osoby, ale to naprawdę pomagało. Choćby w obfitym spłakaniu się, a to przynosiło jakieś oczyszczenie...
Dokładnie Martuś, czuję podobnie..
UsuńNie wiem, co napisac, zeby to mialo sens, bo wiem, ze nic nie ukoi bolu. Takie to zycie niesprawiedliwe! Mloda i na pewno piekna kobieta..Bardzo mi przykro Inseko :(((
OdpowiedzUsuńNie wiem, co napisac, zeby to mialo sens, bo wiem, ze nic nie ukoi bolu. Takie to zycie niesprawiedliwe! Mloda i na pewno piekna kobieta..Bardzo mi przykro Inseko :(((
OdpowiedzUsuńDziękuje Magda.
UsuńInesko, ogromne GRATULACJE dla wspaniałego Juniora, jestem pod wrażeniem!!! :)
OdpowiedzUsuńPiękna laurka, pięknie spędzone święto naszych dzieci. Nie wiem czy nie taki sam zestaw LEGO zagościł i u nas z tej okazji :)
Pięknie na dzialeczce, to taka wasza odskocznia, prawda?
No i cieszę się niezmiernie że w końcu Cię poznałam ;)
Cudowny portret :)
....
....
UsuńI druga strona medalu...
Jesteś niesamowicie silna, potrafisz mimo tak okropnej tragedii, podzielić swoje życie. To szalenie trudne i często niewyobrażalne, Tobie na szczęście to się udaje. To bardzo ważne Inesko, dla Ciebie, dla Synka..
Dramat, ogromny dramat Twojej siostry to strasznie smutna sytuacja :(
Naprawdę myslalam, że się uda, że zdoła z tego wyjść, rozumiem że teraz wdrożono tylko leczenie paliatywne. To jest tak okrutne, że ciężko mi sobie to wyobrazić :( I Ona i Wy jesteście tego świadomi i to boli jeszcze bardziej. Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, nie jestem w stanie wyobrazić sobie co czuje Twoja Mama... Okrutnie bolesne :(
Tak bardzo mi przykro Inesko :(
Bardzo :(
Szczerze nie wiem co mam ci napisać by ukoić ból, bo wiem że to nie jest proste, jedyne co mogę napisać to pocieszenie, że czas goi rany
OdpowiedzUsuń