Na początku lutego w sobotę 3-go byliśmy z Juniorem i naszymi przyjaciółmi I i P i ich córką w dużym mieście w kinie na bajce "Fernando".
Bardzo śmieszna i wesoła bajka. Ale też mądra z przesłaniem, że przyjaźń jest najważniejsza i że trzeba o nią dbać i starać się jej nie stracić.. Potem był jeszcze wspólny pyszny obiad w restauracji:
I deser ;)))
Junior w tym roku był małpką ;-) Taki kombinezon wpadł mi w oko, gdy szukałam mu stroju na przebranie na allegro. Muszę przyznać, że Junior wyglądał w nim słodko :-)
Kolejny bal dla dzieci odbył się 4 dni później w sobotę 10-go. Tym razem był to bal gminny dla wszystkich dzieci i starszych-szkolnych i przedszkolaków i tych całkiem malutkich. Też było wesoło :))
W loterii fantowej Złota rybka Junior wylosował (kupiliśmy dwa losy, więc 2 razy mógł "łowić) książkę, pisaki, farbki, długopis, książeczkę z naklejkami i słodycze. Najbardziej cieszył się z tej książki :) Impreza skończyła się o 17,0 więc mieliśmy dosyć czasu, aby zawieźć syna do babci K. na noc i wyszykować się na swój bal na 20,0 ;-) U fryzjerki mojej bylam juz o 13,0, wiec fryzura byla gotowa i jakoś wytrzymała do rana ;-) Była to juz druga nasza impreza karnawałowa w tym roku. Wyszaleliśmy się chyba za wszystkie poprzednie lata! Junior mial dwa bale i my także, wiec jest sprawiedliwie ;)
Było to 70-lecie Koła Wędkarskiego w naszym mieście i było bardzo uroczyście i elegancko :-) Na początku były różne przemówienia i wręczenie nagród zasłużonym dla Koła (mój mąż między innymi otrzymał taką nagrodę i byłam oczywiście bardzo dumna) :) Potem był pyszny obiad i zabawa do rana! Grała świetna orkiestra, którą dobrze znamy, bo grali również na naszym weselu :))) Więc można było trochę powspominać.. Podczas imprezy wjechał na wielkim stole pieczony dzik, a potem wielki i pyszny tort. Jedzenie było naprawde bardzo dobre, zabawa też. Towarzystwo przy stoliku mieliśmy ekstra, już dawno tyle się nie śmiałam! Było bardzo bardzo fajnie!!
W niedzielę mąż pojechał z kolegami na targi wędkarskie do Poznania, a my z synem cały dzień leniuchowaliśmy. Ale też zabrałam się za pakowanie. Ponieważ od poniedziałku zaczynały się nam ferie i nasz wyjazd w góry!! :))) Jechałam z Juniorem tym razem bez męża (nie dostałby teraz urlopu) ale za to z koleżanką A. i jej 2 córkami, więc Junior miał towarzystwo i bardzo się cieszył. Miałyśmy taki babski wyjazd, a Junior był naszym "rodzynkiem" ;-) Byliśmy od poniedziałku do soboty i było fantastycznie!! Ferie naszych marzeń :-) Pierwszy raz byłam w górach zimą zawsze tylko latem. Teraz wiem, że góry i zimą i latem mają swój urok i warto jechać też na ferie zimowe. Ale dokładnie jak było, co robiliśmy i co zobaczyliśmy napiszę następnym razem, bo za dluuuugi byłby ten post ;-) Mam tyle zdjęć (okolo 400) że nie wiem jeszcze które wybrać, aby tu pokazać i zostawić na pamiątkę..
Także następny post będzie o feriach, które się powoli kończą, ale jeszcze parę dni zostalo i na pewno jeszcze coś ciekawego wymyślimy. Bo my nie lubimy siedzieć w domu ;-)
W niedzielę urodziny mojej siostry.. mamy zamówioną mszę za nią. A 9-go urodziny obchodziła też mała J. koleżanka Juniora. Pani Asia byla z nimi całą grupą na cmentarzu w tym dniu. Ja też byłam zapalić jej znicza.. Cały czas pamiętamy.. Za miesiąc pierwsza rocznica jej śmierci :( Jak to zleciało nieprawdopodobne, źe to już rok.. J. miałaby już 7lat ;(((
Ok dość tych smutków, wiem trzeba żyć dalej i cieszyć się nim. Bo nie wiadomo ile nam go jeszcze pozostało. Trzeba czerpać z życia garściami i cieszyć się każdą chwilą i tak zamierzam teraz żyć! I Wam też polecam :) Nie ma sensu tracić czasu na kłótnie, żale, zamartwianie się.. pierdoły. Myślenie o głupotach i zastanawianie się co by było gdyby.. Szkoda czasu!! Żyjemy tylko raz i drugiej szansy nie będzie. Nie mamy za wiele tego czasu tu i teraz. Pamiętajcie o tym :)

























Cieszę się bardzo że luty przyniósł tyle dobrego ;) Też widziałam strój małpkę ( urocza!) ale młoda nie chciała o nim słyszeć ;) stanęło na tygrysku ;)
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na relacje z ferii. U nas niestety wyjazd zakończył się chorobskiem :(((
Ale mieliscie imprezowy luty! :D
OdpowiedzUsuńNa "Fernanda" tez mialam zabrac Potworki, ale jakos sie nie poskladalo...
Czekam na relacje z wypadu w gory!!!
Oj jak fajnie :) po "weselu" u kuzynki sama sie rozochocilam i tez bym poszla poplasac ale imprez brak :( Super, ze udalo sie wam wybawic! Malpka naprawde slodka i moze "inna" niz te wszystkie inne rycerzyki,piraci itp ;)
OdpowiedzUsuńTez mam taka podejscie, zycie leci czesto przez palce...umyka badz sami nie dbamy o jego jakosc a tyl szybko moze zgasnac jak zapalka....
Czekam na relacje z gor- gdzie bylyscie?
Super że luty taki udany :) Buziaki!
OdpowiedzUsuńTeż jestem ciekawa gdzie byliście!
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz jak się cieszę, że ten luty przyniósł tyle dobrego. Śmiech i radość- tego trzeba nam wszystkim!
Życzę Wam zatem, żeby ten luty, był takim miesiącem przełomowym- niech się już tylko dobrze dzieje.
Całusy!
Zacznę od końca... bo łzy mi oczy przesłoniły. Wzruszyłam się tak bardzo, kiedy napisałaś o urodzinach Siostry i o urodzinach małej J... Boże, jakie to są szalenie ciężkie momenty dla Jej Rodziców, dla twojej mamy.. nie ogarniam. taka malutka ta J. 7 latek kończy, a już rok jej nie ma... i tylko kwiatuszka, znicz można jej zanieść i twojej Siostrze, żadnych życzeń, całusków, uścisków.. :(
OdpowiedzUsuńSmutne to ogromnie. Piękną puentę dalaś na koniec, choć wiem, że często to tylko maska. Ale dobrze, że się nie poddałaś, że wzięłaś życie w swoje ręce i dla Juniora idziesz przez nie z uśmiechem.
U nas ferie już dawno za nami, bezwyjazdowe, ale chyba udane.
Czekam na relacje z gór i mnóstwo zdjęć :)
ściskam
Kochana ciesze się ze luty był owocne!! Bardzo fajne zdj z imorezyikarnawalowej... Nasz niestety swój bal przechorowal :*
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjęcia dzieciaków - pięknie poprzebierane. Super zabawa. Cieszę się że luty spędziliście bezchorobowo i w miłej atmosferze.
OdpowiedzUsuńŻyj Kochana, ciesz się życiem. Wiem że wiele przykrości nas dotyka, ale trzeba żyć dalej.