W niedzielę za 2 dni przypada pierwsza rocznica śmierci koleżanki Juniora malej J. Na pewno wybierzemy się na cmentarz. Nie mogę uwierzyć, że już rok minął.. Nigdy nie zapomnę tego telefonu w sobotę rano dokładnie rok temu, gdy dowiedziałam się o jej śmierci ;( Łzy nadal płyną po policzku, gdy o tym pomyśle.. To takie smutne i niesprawiedliwe. Za każdym razem, gdy spotykamy jej mamę na mieście lub na cmentarzu nie wiem co powiedzieć.. Tak strasznie jej współczuje i nie umiem, nie chcę wyobrazić sobie co ona czuje..
Ale życie płynie dalej i trzeba wziąć się w garść i starać się żyć normalnie. Trzeba żyć dalej dla naszych najbliższych. I starać sie korzystać z tego życia na maxa!
Marzec w migawkach:
Junior na początku marca zaliczył dwie imprezy urodzinowe. Najpierw kolegi z grupy:
Potem u koleżanki P. córki naszych przyjaciół:
Na tych drugich urodzinach byliśmy wspólnie, bo to była sobota i spotkaliśmy się w większym gronie. Było ciasto, kawa i było bardzo wesoło. Na następny dzień w niedzielę po południu podrzuciliśmy Syna do babci, a sami udaliśmy się do kina na film "Kobiety mafii" Patryka Vegi. Mocne kino, pełne scen przemocy i seksu i oczywiście trzymające w napięciu przez całe dwie godziny. Dla kobiet o mocnych nerwach ;) Ale fajnie było wyrwać się z domu, z mężem ;) Potem zjedliśmy jeszcze pyszna kolację i wróciliśmy do domu.
Tydzień później byliśmy u mojej mamy na imieninach. A jeszcze po drodze w czwartek 8-go był Dzień Kobiet :)
Dostałam kwiatki od męża:
i od Syna:
Junior zaniósł tego dnia do przedszkola czekoladki dla koleżanek i pani A. Syn koleżanki- sąsiadki miał dla naszych dziewczyn po różyczce, a syn Marty przyniósł dla nich upieczone przez mamę ciacha ;))
Tak się umówiliśmy z dziewczynami z RR- Martą i Moniką :) Dziewczynkom na pewno było miło. Niech mają też swoje święto raz w roku :)
W drugi weekend marca pojechaliśmy wreszcie na lodowisko, póki nie zamknęli sezonu ;) Zdążyliśmy na ostatnią chwilę ;) Zabrali się z nami I i P z córką. Frajdy było mnóstwo :)) Zwłaszcza, że oni i Oliwia byli pierwszy raz w życiu!
Potem byliśmy jeszcze razem na gofrach z owocami i kawie. A na drugi dzień zaprosiliśmy do nas najlepszego kumpla Juniora- Krzysia i jego mamę na kawę.
Chłopaki bardzo się polubili. Odkąd Tymon wyjechał w sierpniu to Krzyś stał się najlepszym kolegą Juniora w grupie przedszkolnej i udaje im się spotkać też od czasu do czasu w domu u nas lub u K. Razem mają niesamowite pomysły!
Tydzień temu z okazji dnia św. Patryka na angielski, na który Junior chodzi dodatkowo (zajęcia są w szkole) pani kazała ubrać się im na zielono i mieli imprezkę z tej okazji. A także Pani zrobiła im Dzień Tęczy i samodzielnie zrobili tęczowe ciasto:
Fajny pomysł i wyszło całkiem pyszne ;)
Dziś natomiast jest ostatni angielski przed przerwą świąteczną, więc Pani K. zaplanowała dla nich szukanie jajeczek czekoladowych z okazji zbliżającego się"zajączka" ;) Na pewno będzie radocha ;) Jestem bardzo zadowolona z tego angielskiego, widzę, że dużo dały te zajęcia Juniorowi- mówi i zna coraz więcej słówek i zwrotów angielskich. W przedszkolu przez rok tyle się nie nauczył, co przez pół roku na tych dodatkowych zajęciach. Już dwie moje koleżanki zapisały dzieci na nie od stycznia :)
A po angielskim Junior idzie na kolejne urodziny do Sali zabaw. Tym razem do Madzi- koleżanki z grupy przedszkolnej ;) Junior podpytał ją w tygodniu co lubi i co by chciała na urodziny i stanęło na lego Friends, więc problem z wyborem miałam z głowy ;)
Tydzień temu po południu w piątek byliśmy z Juniorem u mojej koleżanki A. i jej córek (z którymi byliśmy na ferie w górach) Dzieciaki pobawiły się, a my mogłyśmy pogadać. Nie możemy już się doczekać prawdziwej wiosny, żeby ruszyć na kijki!
Jeśli chodzi o porządki przedświąteczne to jestem na końcówce. Zaczęłam już 2 tygodnie temu od umycia okien i zmiany firanek i niestety przypłaciłam to mega katarem, który ciągnął się u mnie prawie dwa tygodnie- masakra :/ A żeby tego było mało w ostatnią niedzielę nawiedziła mnie mega migrena i całą niedzielę przeleżałam pod kocem i przespałam pół dnia :( Nie życzę nikomu. Nigdy nie miałam migren, ale od 2-3 lat miewam coraz częściej i denerwuje mnie to bardzo.. To jest straszne, okropne uczucie.
W poniedziałek wieczorem zaczęłam się słabo czuć. Było mi stale zimno i gardło mnie bolało. W nocy przyszła gorączką, pociłam się i budziłam co chwilę :/ Rano było jeszcze gorzej. Jakiś wirus mnie dopadł. I kolejne dwa dni spędziłam w łóżku, bo ledwo mogłam się ruszyć. Zero apetytu, ból głowy, gardła itd. Juniora zawozila rano i odbierala z przedszkola Monia- moja sąsiadka. Bardzo byłam jej wdzięczna, bo nie wiem co bym zrobiła z Juniorem. A szkoda, żeby przez moją chorobę siedział w domu bezczynnie. Jednak prawdą jest, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie!
Wczoraj było już trochę lepiej i mogłam wreszcie wyjść z domu, czego bardzo mi brakowało. Bo ja nie lubię długo siedzieć w domu.. Coś szwankuje to moje zdrowie ostatnio, odporność bardzo mi spadła. Nie wiem dlaczego, dziwne.. Dbam o siebie, zdrowo się odżywiam, biorę witaminy, a tu taka niespodzianka :(
Oby było już tylko lepiej. I tak samo z pogodą.. niby pierwszy dzień wiosny za nami, a tu nadal zimno, mokro, wilgotno i szaro-buro :( Wczoraj nawet śnieg padał!! No bez przesady.. Gdzie ta wiosna?? I co najgorsze na święta nie zapowiada się zbyt ciekawie..Ma być chłodno i może padać śnieg :/ Szkoda by było. Oby się te prognozy nie sprawdziły! Ale to jeszcze tydzień, zobaczymy. Dziś dla poprawy nastroju idę na kawę z kumpela P. po południu do kawiarni. Synal idzie na urodziny do koleżanki i ja mam wychodne ;)
Miłego weekendu wszystkim życzę!















Najbardziej bliskich, którzy już są po drugiej stronie brakuje nam właśnie przy okazji Świat. To wolne przeszło przy stole, wspomnienia... brakuje ich oczywiście na codzień, ale w święta jest to bardziej odczuwalne... zamotałam się ale myśle że wiadomo co miałam na myśli... ojej znów masło maślane.
OdpowiedzUsuńMarzec widzę imprezowy u Was ;))) Mam nadzieje, że wszystkie choróbska odpuściły! Zdrówka i pięknego weekendu! Nie przepracowują się na święta. Bez porządków też się odbędą ;))))
Macie rację, brak Bliskich, których już nie ma z nami szczególnie mocno odczuwa się w takich wyjątkowych dniach.Pewnie dlatego, że zatrzymujemy się wtedy w tej gonitwie to po pierwsze, po drugie- odżywają wspomnienia, brakuje wspólnych rytuałów, tradycji.
UsuńMasz Inesko, trzeba żyć dalej... Cieszyć się życiem, żyć po prostu, tworzyć pięknie wspomnienia...
U mnie święta bez większych porządków, nie mam na to czasu i nie ubolewam :)
Ja niestety na kobiety mafii nie dotarłam, poza tym w Szczecinie też czekamy wciąż na wiosnę. Niby jutro ma być ładnie i w miarę ciepło. Zobaczymy.
Wiesz, te choroby to może też być wynik stresu jakiego doświadczyłaś- śmierć Siostry, inne smutne sytuacje.
Wszystkiego dobrego dla Was Inesko!
Z początkiem wpisu się po prostu poryczałam.
OdpowiedzUsuńTo wszystko jest takie trudne.
Życzę zdrowia dla Ciebie i bliskich.
Wesoly mieliscie marzec, zreszta u Was zawsze sporo sie dzieje! :)
OdpowiedzUsuńMi tez w tym roku padla odpornosc. Co chwila boli mnie gardlo lub przyplatuje sie jakis katar. :/
Taaak... Swieta to okres, kiedy najbardziej pamietamy o wszystkich kochanych, ktorych juz z nami nie ma...
Inesko, rodzinnych i spokojnych Świąt dla Was.
OdpowiedzUsuńŚciskam.