W piątek było już lepiej, więc po południu Synal powędrował do koleżanki Zosi na przyjęcie urodzinowe do Sali zabaw :) A w niedzielę urodziny obchodziła moja chrzesniaczka i znów była okazja do spotkania się w rodzinnym gronie i świętowania ;) Junior bardzo lubi E. i świetnie się razem zawsze bawią. Junior lubi do nich chodzić, bo E. ma kota, a mój Syn jest wielbicielem kotów :) Pieski też bardzo lubi, ale koty są u niego nr 1.
E. skończyła już 9 lat, ale to zleciało! Jeszcze niedawno taka malutka była.. A za miesiąc ma Komunię św. I znowu czeka nas "imprezka z tej okazji ;) Dokładnie 13 maja.
Od poniedziałku Junior wrócił już normalnie do przedszkola i mieli tydzień pełen atrakcji. A to wizyta w kwiaciarni, a to spacer w celu poszukiwania wiosny. A to w czwartek "święto czekolady" i słodka degustacja ;) Oraz w piątek teatrzyk pt."Niezapominajka". Oprócz tego codzienna zabawa na przedszkolnym placu zabaw, z czego dzieciaki cieszą się bardzo! W końcu od początku kwietnia od razu po świętach przyszła prawdziwa wiosna i panie zaczęły z nimi wychodzić codziennie na plac.
Jeśli chodzi o pogodę to jest cudna! :)) Wszystko rośnie i budzi się do życia!! Na dzialce;
I w lesie:
W piątek wieczorem mieliśmy wielką ulewę i pierwszą burzę w tym roku! Taką porządną aż nam prąd wyłączyli na prawie 2 godz. Co dawno się już nie zdarzyło.. Dziś też pada od rana, ale ten deszcz jest potrzebny, aby wszystko ładnie rosło. Po pięknym słonecznym weekendzie dziś jest szaro i pochmurnie, ale to tylko chwilowe podobno.
W sobotę rozpoczęliśmy sezon grillowy, u przyjaciół na ognisku ;)
Dzieciaki szalały na świeżym powietrzu, a my w 6 mogliśmy pogadać i się pośmiać oraz zjeść pyszną kiełbaskę i ziemniaki z ogniska :))
A w niedzielę rozpoczęliśmy sezon rowerowy I pojechaliśmy z Synkiem na wycieczkę:
Zaraz po świętach postanowiliśmy z mężem, że przydałyby nam się nowe rowerki, bo mąż nie miał wcale, a mój miał już pewien 20lat... I sprawiliśmy sobie 2 "holenderki " damską i męską ;) Fajne, bardzo wygodne rowery. Jestem bardzo zadowolona, bo jeździ się rewelacyjnie i lekko i o to mi chodziło ;) Teraz możemy jeździć całą rodzinką.
Potem byliśmy jeszcze na lodach:
A po południu moje chłopaki pojechali sobie jeszcze nad jezioro na rybki, a ja mogłam odpocząć z kubkiem herbaty i książka na kanapie. Fajny weekend, oby więcej takich!
Dziś już zaliczyłam rano kawę i 2 kawałki tortu u koleżanki-sąsiadki, bo ma dziś urodziny i wczoraj obchodziła w gronie rodziny i zostało jej pół tortu, więc musiałam pomóc jej trochę go zjeść.;) Ale nie przejmuję się kaloriami, wychodzę je na kijkach. Bo znów zaczęłyśmy z A. chodzić od zeszłego tygodnia ;) Bardzo się cieszę, bo brakowało mi tego. Dziś przez deszcz nie poszłyśmy, ale nic na siłę. Jutro ma być lepiej, więc nadrobimy. Ważne, że nam się chce i mamy z tego satysfakcję i zadowolenie. A na efekty przyjdzie jeszcze czas :)
Za dwa tygodnie majówka. Jedziemy z przyjaciółmi A i S i ich córkami nad morze na 5 dni. Tym razem do Łeby. Pokoje już zarezerwowane. Bardzo ladne miejsce i mam nadzieję, że będziemy zadowoleni. A przede wszystkim, że pogoda dopisze! Bardzo się cieszę na ten wyjazd i mie możemy wszyscy się już doczekać!!
Udanego tygodnia wszystkim życzę!
















A u mnie dzisiaj była pierwsza wiosenna burza! Jak szybko przyszła tak szybko poszła ;))) a deszcz owszem potrzebny, ale czy nie mógłby padać nocą? ;)) fajne macie tereny do jazdy na rowerach! Tez rozpoczęłam w sobotę sezon rowerowy. Na Holenderkę raz wsiadłam i mało się nie zabiłam! Kompletnie nie umiałam sobie poradzić z tą „dziwną” kierownicą ;))))
OdpowiedzUsuńCo do kataru tez kiedyś miałam takie zdanie. Dopóki u Młodej w grupie nie pjaila się samotna matka, powiedziała mi jak to wyglada z jej strony. Jest sama z synkiem nie ma tu nikogo kto mógłby się nim zająć, a ona nie może sobie pozwolić na branie wolnego na każdy katarek. A wiadomo jak jest w przedszkolu szczególnie w pierwszych grupach. Właściwie co chwila kaszel/ katar. Gdyby miała brać wolne na każde tego typu „atrakcje” zostałaby w końcu bez pracy... także różne są sytuacje i ja przestałam tak radykalnie na to patrzeć. Zreszta pediatra mi powiedziała żeby nie izolować dziecka od wirusów, bo dzięki temu nabiera odporności... ile ludzi tyle poglądów. Ja z małym gilem puszczam z większym czy tez kaszlem trzymam w domu. Na szczęście z każdym rokiem lepiej i tych infekcji mniej!
Udanej majówki! My się rozochocilismy i tez szukamy czegoś na wyjazd, ale chyba ciężko będzie coś znaleźć bo co fajniejsze miejscówki już porezerowoane. Ale może się uda ;)
My rezerwowaliśmy dzień po świętach i już był kłopot z miejscami nad morzem ;)
OdpowiedzUsuńJa z katarem nie puszczam do przedszkola zwłaszcza, że do tego syn miał chrypę i nie chciałam ryzykować, że zmieni się to w coś gorszego/powazniejszego, a znam to z doświadczenia. I oczekuję tego samego od innych rodziców. U nas w przedszkolu jest zresztą taka zasada i na głównej tablicy wiszą takie plakaty- prośba, aby nie przyprowadzać dzieci chorych- z kaszlem, katarem itd. I panie w grupach na zebraniach i nie tylko też nagminnie o tym przypominają i proszą. Bo widzą co się dzieje i jak te wirusy krążą i się wszyscy zarażają. A potem jest problem. A niedoleczona infekcja może się ciągnąć bardzo długo u niektórych dzieci. Więc to nie jest moje widzimisię tylko faktycznie problem. Mam koleżankę, która już kilka razy zlekceważyła kaszel u syna i puszczała go do p-kola chorego i wychowawczyni zwracała jej uwagę. I za każdym razem kończyło się to zapaleniem oskrzeli i antybiotykiem :( Przykre. I biedne dziecko.
Nasze rowery nie mają "dziwnej" typowo holenderskiej kierownicy, są różne typy tych rowerów :) Nasze mają normalna kierownicę i jeździ się super :)
Pozdrawiam :)
Katar katarowi nie równy. Sama mam z niedoleczona latarkami u Młodej bardzo niemile doświadczenia, ale pomimo tego nie jestem już tak radykalna w poglądach jak kiedyś. Co ma zrobić taka samotna matka? Co byś jej poradziła?
UsuńU nas w przedszkolu tez są różne informacje na ten temat, panie uczulają, ale dzieci i tak przychodzą zakatarzone. :|
Mi Holenderka kojarzy się jednoznacznie z taką dziwną kierownica ;)))) bez tej kierownicy to poprostu rower miejski ;)))) ale ja się na rowerach zupełnie nie znam ;))) i nie odróżniam ich wszystkich od siebie. Grunt że się dobrze jeździ!
Samotne matki mają chyba też jakaś rodzine- babcie, ciocie czy też tatuś tego dziecka,dzieci?
UsuńMam przyjaciółkę samotną mamę 2 dzieci i 2 koleżanki samotne z 1 dzieckiem i jakoś sobie radzą i naprawdę nie przeprowadzały/nie przeprowadzają chorych dzieci do przedszkola i szkoły. Można jakoś zawsze sobie poradzić. Ale nie mi to oceniać. Dziwnie było by napisać na tablicy taką informację: "Prosimy nie przeprowadzać chorych dzieci z katarem,kaszlem itd. Chyba, że jestes samotną matką. To można." ;)
I dlaczego moje dziecko ma cierpieć i zarazić się katarem i męczyć się tydzień albo dłużej, bo ktoś przeprowadzi przeziębione dziecko, bo nie chce czy nie może wziąć opieki na dziecko lub urlopu kilka dni? I ja muszę wydać kupę kasy w aptece,żeby wyleczyć ten katar lub kaszel... I tak jak piszesz katar katarowi nierówny, więc skąd ta matka, która puści dziecko z katarem wie, który to rodzaj wirusa i co się z tego rozwinie? Dlatego dla pewności przynajmniej te kilka dni powinno dziecko zostać w domu i dojść do siebie i nie zarazić pół grupy. Takie jest moje zdanie i nie tylko moje. Pozdrawiam :)
Też kiedyś miałam takie zdanie. Ale w życiu nic nie jest tylko białe albo tylko czarne ;) owa wspomniana przeze mnie mama jest sama. Ojciec dziecka zmarł. Rodziny maja ale kilkaset kilometrów od jej miejsca zamieszkania. Są jacyś bliżsi bądź dalsi znajomi, ale nie na tyle bliscy żeby brać wolne w swojej pracy aby jej pomoc. Co ma zrobić? Nikogo nie zachęcam do przeprowadzania chorych dzieci do przedszkola, sama właśnie siedzę z Młodą w domu bo ma katar, ale nie oceniam tez już tak bardzo radykalnie postępowania innych. Czasem nie ma wyjścia. :( choć może wyjście jest. Można się zwolnić z pracy i mieć czas dla zakatarzonego dziecka ;))) tylko z czego później nakarmić to dziecko? Ale i pewnie na to jakieś wyjście jest.
UsuńKażdy może mieć swoje zdanie i finalnie i tak każdy robi dla swojego dziecka to co dla niego najlepsze :)
Ja rozumiem, że czasem nie ma wyjścia i bardzo współczuję takim kobietom jak twoja koleżanka, które nie mogą liczyć na niczyja pomoc.. To smutne. W takich wyjątkowych przypadkach można to zrozumieć- brak opieki do dziecka. Ale ludzie są tacy, że oburzą się, że jedni mogą przyprowadzać dziecko chore inni nie i że to niesprawiedliwe.. I tak w kółko. Tak źle i tak niedobrze :/
UsuńWiesz Inesko, z tym przyprowadzaniem dzieci z katarem to wydaje mi sie, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Ty nie pracujesz, wiec mozesz sobie pozwolic na zostawienie Juniora w domu kiedy tylko kichnie. Ciesze sie, ze wypowiedziala sie tu Pani Buka, jako inna niepracujaca mama. Bo te pracujace, zapewne maja zgola inne zdanie.
UsuńNapisze Ci pokrotce jak to wyglada u nas. Oczywiscie to inny kraj, inna polityka i procedury, ale temat ten sam - posylanie do przedszkola/szkoly dziecka z katarem. Moj maz ma 10 dni wolnych w roku. Plus "az" 3 dni chorobowe. Ja mam 28 dni wolnych. Wydaje sie sporo, ale te dni musze podzielic na wszelakie swieta (niestety firma nie daje odgornie wolnego na nie), dni wolne od szkoly, ktorych tu nie brakuje, dni na sprawy, ktorych nie da sie zalatwic wieczorem ani w weekend oraz oczywiscie choroby. Wiadomo, ze w roku dzieci zachoruja kilkukrotnie powazniej, z goraczka, wymiotami, etc. i wtedy wiadomo, ze wezme wolne ja albo maz. Gdybym jednak brala wolne na kazdy katar czy kaszel Potworkow, juz w maju zuzylabym wszystkie przyslugujace mi dni. To samo zreszta tyczy sie mnie samej. Do pracy nie ide kiedy mam goraczke, albo juz nie jestem w stanie zwlec sie z lozka. Katar, kaszel? Faszeruje sie prochami i zasuwam do pracy...
Pytasz co z rodzina? Mamy tu ciotke M., ktora widzimy raz na 3 miesiace i ktora pracuje (i nigdy nie zadeklarowala checi pomocy). I mamy dziadka. Dziadek pracuje od kwietnia do listopada. A nawet kiedy nie pracuje, potrafi nie przyjechac do nas 3 tygodnie (a mieszka 15 minut od naszego domu) kiedy ktores z nas jest przeziebione. Powiedzial bez ogrodek, ze nie przyjedzie do chorego wnuka/ wnuczki, bo nie chce sie zarazic. Znajomych mamy, ale wszyscy pracuja i maja wlasne dzieci.
I teraz powiedz mi, Inesko, jak mam w takiej sytuacji zostawic w domu dziecko za kazdym razem kiedy jest przeziebione, skoro jedno albo drugie przeziebione jest srednio raz w miesiacu, a czesto jedno od drugiego sie zarazi i mamy 3-tygodniowy maraton kataru i kaszlu? Nie zawsze zycie jest takie proste, a dla osob pracujacych to czesto ciagle balansowanie miedzy domem a praca i logistycznym orarnieciem calego majdanu. ;)
Zapomnialam dodac, ze nie ma tu zwolnien lekarskich, na siebie czy dziecko. Nie ma i juz. Jak zostajesz w domu, to albo bierzesz z urlopu, albo dzien bezplatny. A wielu pracodawcow czepia sie tych dni bezplatnych, bo uwazaja, ze pracownik wykorzystuje je bo do roboty mu sie nie chce przyjsc. Taka sytuacja. :/
UsuńRozumiem Agata, że u Was jest zupełnie inaczej. Ale jeśli u nas w przedszkolu wymaga się i prosi, aby nie przyprowadzać przeziębionych dzieci, to chyba nie jest to mój wymysł ani mój punkt widzenia.
UsuńTak szczerze to nie chce mi się już wałkować tego tematu i pisać w kółko to samo.. Mam nadzieję, że temat został wyczerpany. Ja dziecka nie puszczam do przedszkola z kaszlem ani z katarem i koniec kropka.
I nigdy nie napisałam, że nie pracuje. To, że nie wychodzę do biura czy firmy nie znaczy, że nie pracuje ;)
Masz absolutna racje, czas skonczyc. Kazdy wypowiedzial swoje zdanie, a przeciez lubimy sie i nie bedziemy sobie trollowac. :D
UsuńA co do pracy, to przepraszam. Nigdy nie wspomnialas ani slowkiem, ze pracujesz zdalnie, czy ze masz zlecenia, wiec z gory zalozylam, ze nie pracujesz. ;)
U Was juz wiosna pelna geba! Nas troche podraznila w piatek i sobote. Bylo 20 stopni i piekne slonce. A w niedziele obudzilo nas 3 stopnie, wiatr i mzawka. Ktora wieczorem przeszla w mokry snieg i w poniedzialek rano musialam odsniezac auto! :O Nosz, kurna, gdzie ta wiosna?!
OdpowiedzUsuńSzykuje Wam sie fajny wyjazd! Leba to fajna wioska, a na poczatku sezonu moze nie bedzie tam az takich tlumow jak latem. A gdybyscie zapragneli pustej plazy i kameralnej atmosfery, polecam pobliskie Stilo. ;)
My planujemy kemping nad jeziorem, ale nasza majowka jest dopiero na sam koniec maja. :)
Oj współczuję tej pogody niezła huśtawka ;)
UsuńZaczynacie sezon kempingowy widzę - fajnie! I nas na koniec maja też będzie znów wolne i długi weekend, bo 31-go jest Boże ciało :)
Pozdrawiam serdecznie :)
Piękna ta wiosna u Was - i widzę, że bardzo aktywnie ją wykorzystujecie :) My też mamy za sobą pierwsze wycieczki rowerowe - i pierwsze lody, po których...straciłam głos ;)
OdpowiedzUsuńA odnośnie tego nieszczęsnego kataru - teraz dorabiam zdalnie i mogę pozwolić sobie na to, by Bąbla do przedszkola nie puścić (zresztą - czasami zostaje w domu, bo mamy po prostu jakieś wspólne plany albo ja nie mam dużo zleceń - więc ten przedszkolny grafik jest u nas dość elastyczny). Ale jakbym pracowała na etacie - to musiałabym się pewnie nieźle nagłowić, jak to rozwiązać. Bo dziadkowie też nie zawsze mogą zostać z dzieckiem - a żaden pracodawca raczej nie będzie przychylny ciągłym nieobecnościom.
Rozumiem i współczuję..biedne te dzieci, które muszą chodzić do przedszkola przeziębione/chore i się męczyć zamiast dojść do zdrowia w domu..
UsuńMam nadzieję, że głos już odzyskałaś? ;)
Pozdrawiam serdecznie!
Sezon rowerowy rozpoczety!! brawo :) u nas rowniez byl nowy nabytek a teraz samam frajda z jazdy, tyle, ze gorki troche hamuja moje zapedy ;)
OdpowiedzUsuńNarobilas mi smaka na lody ;) o kaloriach tez nie mysle, bo w koncu dotrzymuje slowa i nadal chodze na sport- mozna wtedy troche pogrzeszyc ;)
Nasz ostani wyjzd nad morze byl desczowy- mam nadziej, ze bedziecie mieli wiecej szczescia. Nasza majowka to Amsterdam- tez nad woda ;)
Milego tygodnia!!!
Dziś też były i rowerki i lody :))
UsuńAmsterdam fajne miasto!! Byłam tam kilka razy, gdy mieszkaliśmy w Holandii :) Bardzo mi się tam podobało zwłaszcza latem :)
Dziękuję i nawzajem!!
Piękne oznaki wiosny!! Ja musze nad moim ogrodem popracować
OdpowiedzUsuńPiękne lato mamy tej wiosny. Ja nie lubie tak, wole jedak zimę wiosne i lato, niz zime i od razu lato. I cieszy mnie nawet to, ze trochę się zaczęło Normowac i wróciły typowo wiosenne temp. Jestem w szoku, ze nie ma jeszcze maja a już kwitna kasztany i bzy...
OdpowiedzUsuńMajowka jest długa, napewno zaznacie i tej dobrej pogody. Zycze wam tego bardzo, nalapcie jodu i wracajcie wypoczeci :)
To prawda było już całkiem letnio ;) A teraz jest typowo wiosenna pogoda.
UsuńDziękuję bardzo Iwonko!!