....... to straszna choroba, nie pozwala cieszyć się własnym dzieckiem, nie pozwala cieszyć się życiem.. Dopadła mnie i trzymała bardzo długo. Nigdy bym się nie spodziewała, że właśnie mnie to spotka, a jednak.. Ciężko było, nadal jest, ale codziennie jest coraz lepiej. Pomału, małymi kroczkami wychodzę na prostą i widzę "światełko w tunelu". Tak właśnie się czułam przez ostatnie miesiące- jak w głębokiej, ciemnej dziurze, nie widziałam wyjścia i nie chciało mi się żyć. Nic mnie nie cieszyło, nie czułam więzi z moim synem, czułam się tak jakby moje fajne życie się skończyło.
Jaki to paradoks - tak długo walczyłam o to dziecko, staraliśmy się przecież cały rok, byłam taka szczęśliwa, gdy się udało, całą ciąże czułam się świetnie. Byłam szczęśliwa, gdy Mały urodził się zdrowy, a potem wszystko się skończyło.... Najpierw przez 3miesiące były kolki, potem jego wieczne marudzenie, a moja frustracja i nerwy rosły. To było straszne, nie dawałam rady. Codziennie były łzy- Jego i moje. Czułam się zła matką, nie potrafiłam się nim zajmować. Myślałam, że zwariuje. Mąż i cała rodzina bardzo mnie wspierali, mogłam na nich liczyć, ale to nie pomagało. Jednak wiem, ze bez nich mogło być znacznie gorzej, sama nie dalabym sobie z tym rady.
Teraz synek ma 7miesięcy i jest o niebo lepiej, ale czasem zdarzają się jeszcze trudne dni i gorsze chwile. Nie jest idealnie, ale jakoś łatwiej/lżej. Czekam na to co będzie dalej, co nas jeszcze czeka.. Jestem pełna nadzieji.. Trzymajcie kciuki.
Będzie tylko lepiej, wiesz o tym. Trzymaj się i wysyłam mnóstwo ciepłych myśli do Ciebie ;)
OdpowiedzUsuńZawsze się bałam depresji. Trzymam kciuki, żebyś się z nią szybko uporała.
OdpowiedzUsuńdoskonale rozumiem bo tez przez to przechodziłam, ciężkie i trudne chwile będą sie zdarzały jeszcze ale zdecydowanie z mniejszą częstotliwością i lepiej będziesz umiała sobie z tym radzić ;]
OdpowiedzUsuńja nie miałam depresji, ale bycie matką z drugim dzieckiem- córką ,przerosło mnie w pewnym momencie. nienawidziłam własnego dziecka, żałowałam że jest na świecie. dziecko z bardzo trudnym charakterem, płaczące, nie schodzące z rąk, śpiące tylko z matką, czasami nie mogłam wyjść do toalety!!! pierwszy syn był ideałem a ona!masakra
OdpowiedzUsuńzima minęła... dziecko robi sie coraz fajniejsze, mi te złe nastroje minęły, nie mam poczucia winy, czasem mi przykro że było jak było, ale cóż... myślę, że nie jest to zalezne od nas i nie mamy wpływu na to, teraz ciesz się, będzie lepiej:)
Myślę, że każda z nas poniekąd miała depresje. Jedna dzień, druga tydzień, a trzecia kilka miesięcy...moja córeczka, kiedy jeszcze była w moim brzuchu, zawładnęła naszym życiem...wszystko było z myślą o niej i dla niej...kiedy się urodziła, byłam przeszczęśliwa, a po 3 dniach, kiedy wróciłyśmy do domu, coś we mnie pękło...i przez tydzień czasu ciągle płakałam, mówiłam, że jestem złą matką, a przede wszystkim, że na matkę się nie nadaję...z dnia na dzień było lepiej, a teraz jest cudownie...i u Ciebie też tak będzie, zobaczysz. Po prostu każdy potrzebuje inną ilość czasu na oswojenie się z macierzyństwiem, bo to mega trudna praca przez jakieś 18 lat:) Pozdrawiam Cię serdecznie i zapraszam do mnie:)
OdpowiedzUsuńDepresja poporodowa to jest coś co mało kto może zrozumieć.To niepojmowanie na czym polega nie ułatwia dochodzenia do siebie.Dobrze,że Ty miałaś wsparcie najbliższych, inesko:) I cieszę się ,że już jest lepiej i możesz wreszcie odczuwać tak długo oczekiwaną i wymarzoną radość macierzyństwa:)serdeczności:)
OdpowiedzUsuńu mnie to już 2 lata i 10 miesięcy. kiedy dla mnie nadejdzie ten lepszy czas:(
OdpowiedzUsuń