piątek, 11 maja 2012

trochę lepiej

 Dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy i pocieszenie- to naprawdę dużo dla mnie znaczy. Nie chcę zapeszać, ale jest trochę lepiej, Mały mniej marudny ostatnio, stał się bardziej samodzielny i wesoły. Ma już 2 zęby! Nie mruczy już tak całe dnie, coraz więcej potrafi, codziennie uczy się czegoś nowego. Jest więcej tych radosnych i fajnych chwil. Od kilku dni pełza po całym mieszkaniu i ma radochę, a ja choć chwile dla siebie.

 Byłam u psychologa i jeszcze się pewnie wybiorę, bo mąż już nie dawał rady i kazał mi iść, mama i siostra też martwią się o mnie. Myślę, ze ta wizyta trochę mi pomogła. Nie jest już tak źle jak było ze mną, ale jeszcze nie jest idealnie (może nigdy nie będzie?). Być może to wina hormonów i przejdzie. Melisa też troszke pomaga.. Czekam na lepsze dni, na lato, na to, żeby synek podrósł i stał się bardziej samodzielny. Czekam na odzyskanie swojego życia i siebie. Nie chcę być tylko mamą, chcę być znów prawdziwą kobietą, chcę być znów sobą.

7 komentarzy:

  1. Ineska, im większe dzieci, tym więcej kłopotów :) Ale na pewno i m większe, tym bardziej kontaktowe i bardziej kumate :) Bardzo mnie zasmucił Twój poprzedni post. Odzywaj się. I nie czekaj aż syn Ci podrośnie, zmień co tylko możesz aby się lepiej poczuć ale mamą zawsze będziesz, postaraj się czerpać z tego jak najwięcej radości :) Bo jak już dojdziesz do ładu ze sobą to bycie mama stanie się jeszcze wspanialsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. psychologów warto spotykać:) I dlatego cieszę się, że się do psychologa wybrałaś. Teraz zostało Ci nabrać sił i chęci do życia!
    Inesko! Trzymam kciuki, byś znów stała się w pełni szczęśliwa!

    OdpowiedzUsuń
  3. ha świetnie cię rozumiem ja ostatecznie nie wybrałam sie do psycholaga a być może mógłby mi pomóc z tym, ża ja w to nie wierzyłam. Mi najgorzej własnie było zaakceptować to że tyyyyle rzeczy się wywróciło do góry nogami co więcej odnosiłam wrażenie, ze tylko mnie to dotknęło a mojego M nie, że dla faceta dziecko jest tak jakby 'dodatkiem' bo to ja w końcu lwią część doby spędzałam z małą.

    Trzeba chyba zmienić nastawienie bo swojego 'starego zycia' i 'starej' siebie się już nie odzyska, życie 'po' dziecku jest inne co nie oznacza że gorsze. Tutaj potrzeba zmienić perspektywę patrzenia :]

    OdpowiedzUsuń
  4. arbuzowo to stara bąbelkownia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To zupełnie normalne, że masz takie przemyślenia. Nie martw się i korzystaj z pomocy psychologa. Dzieci sa różne i jeśli Twoj synek jest bardzo wymagającym uwagi i czasu to nic dziwnego, że czasem masz dosyć. Uwierz że będzie coraz lepiej. Jeszcze troszkę i Twoj Maluch będzie potrafil zająć się sobą a Ty odzyskasz trochę "siebie". Życie kobiety która zostaje mamą jest zupelnie inne ale to nie znaczy, że gorsze. Jeszcze trochę i na pewno zaczniesz czerpać coraz więcej radości z bycia mamą. Każda z nas ma gorsze i lepsze dni i uwierz mi że nigdy nie jest calkiem kolorowo. Mój synek ma niespełna 10 miesięcy i też bywa nie mam czasu usiąść na du*ie a wieczorem nie wiem ja się nazywam... Ale pamiętaj, że synek nie robi tego specjalnie, potrzebuje Cię i jego cheć bys była blisko wynika tylko i wyłącznie z miłości do Ciebie bo jestes dla niego calym światem :)
    Pozdrawiam i życzę by z każdym dniem było coraz lepiej :)
    Stefanka

    OdpowiedzUsuń
  6. Inesko wierzę że wszystko będzie dobrze ! Życie jest piękne, czymże by ono było, bez dzieci, bez ich śmiechu? Zobaczysz, zanim się obejrzysz synek podrośnie. :)

    Z uwagi na to,że treść mojego bloga dostała się w niepowołane ręce, musiałam zastrzec go hasłem, a nie zdążyłam napisać o tym na blogu. Jeśli jesteś zainteresowana , podaję swój adres e-mail : arka82@o2.pl .
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń