Dziś odwiedzili na dziadki (teście) więc Junior ma zapas słodyczy na miesiąc prawie ;) Już nie komentuje nawet ilości słodkości, które kupuje dla Małego moja teściowa. Po prostu przyjmuje z uśmiechem, dziękuję i chowam, a Synowi wydzielam po trochu. To nie jest tak, że zabraniam mu jeść słodyczy, dostaje codziennie trochę, ale nie takie ilości na jakie pozwoliłaby mu babcia. Szczerze mówiąc Junior wcale nie jest smakoszem jeśli chodzi o słodycze i nie dopomina się wcale. Są dni, że wcale nie chce proponowanego ciastka lub czekolady. Całe szczęście, oby mu tak zostało! W dodatku jest bardzo wybredny i nie wszystko co słodkie zje chętnie, bardzo lubi np.delicje lub czekoladę mleczną, ale wszelkie wafelki, ciastka czy cukierki to już nie bardzo. I dobrze ;)
Muszę zapisać (ku pamięci) bo to ważne "wydarzenie" i zmiana w naszym życiu- od poniedziałku Junior nie śpi w dzień. W ogóle! Tak nagle z dnia na dzień przestał potrzebować dziennej drzemki. Jeszcze w niedziele spał jak zawsze po obiedzie godzinkę, a od poniedziałku odmawia spania. Kładę go do łóżeczka jak zawsze, dostaje kocyk, swoje misie do przytulania, butlę z herbatą, ale nie śpi. Gada do siebie, rzuca się po całym łóżeczku, leży, ale spać nie chce. Po około pół godz. domaga się bajki i tak leży i ogląda nawet 2 godziny. W trakcie woła o mleko, pije i ogląda dalej ;) I co dziwne wcale nie jest potem zmęczony, biega, bawi się i broi całe popołudnie aż do wieczora, gdy wraca tata. Wtedy szaleją razem. O 19.30 jest kąpiel, którą Junior uwielbia i zasypia krótko po 20-stej. Plusem tego, że nie śpi w dzień jest to, że w moment zasypia sam, nawet bez czytania bajek, jak do tej pory. Chociaż tego to mi żal, tak szczerze mówiąc, bo fajnie jak tak tata czytał mu do snu te 20min codziennie. Teraz już nie ma szans, bo Młody zasypia zaraz jak przyłoży głowę do poduszki, taki jest zmęczony. Śpi dobrze, całą noc bez pobudek i wstaje codziennie ok. 8,30 :)) Także jak na razie nie odczułam jakoś na minus tego, że moje dziecko nie śpi już w dzień. Nie zmieniło to naszego planu dnia, a plusem będzie to, że w razie jakiegoś wyjazdu czy wyjścia, nie będzie problemu z jego drzemką, bo tak to trzeba było się dostosować i czekać aż Synio sobie pospał, teraz będziemy bardziej niezależni.
U nas też Córcia często odmawia drzemki w dzień, co nie przeszkadza Jej szaleć do 21:/ potrafi być 13 godzin aktywna bez przerwy. A gdy śpi w dzień to spać idziemy o 23. Od urodzenia jest bardzo aktywna a my czasem padamy, a czasem szalejemy razem:)
OdpowiedzUsuńCo do słodyczy to ręce mi opadają, nazbierało mi się dwie szafki, Corcia woli schrupac rzodkiewke niz jeść slodycze, co mnie akurat cieszy, ale rodzina tego nie rozumie.
Blogowa mama
No babcie, zwłaszcza te od strony męża, nie są reformowalne, metoda na uśmiech i radzenie sobie i tak po swojemu z sytuacja jest najlepsza. A co do spania, to my mieliśmy taki "epizod" 4 dni bez spania w dzień (Józio ma 1,5 roku) a teraz znowu śpi i to po 3 godziny na raz...
OdpowiedzUsuńOjeeeej, jaka zmiana!!! Junior rośnie!!! Już 2 lata ma!!! Kiedy to zleciało!!!
OdpowiedzUsuńA te 12 godzin w nocy...podziwiam!:)
U nas Eliza była taka "niesłodyczowa", aż się zastanawialiśmy, czy wszystko z Nią ok :) Teraz lubi, owszem, ale szału i problemu z Nią nie ma. No i delicji nigdy nie odmówi.
OdpowiedzUsuńAch te drzemki, u nas też rewolucja, tyle, że nasza Lilcia ma ledwie rok, a są takie dni, że ciężko Ją w ogóle na jedną drzemkę położyć...