Od tygodnia nie mam nawet chwili, żeby usiąść i coś tu napisać. Blogi i inne rzeczy czytam w biegu, na raty, z doskoku.. Na nic nie mam czasu. I nawet nie chodzi o przygotowania do świąt czy sprzątanie, bo tego nawet nie zaczęłam. Szczerze to nic mi się nie chce i mam ogromnego lenia. Najchętniej to leżałabym cały dzień pod kocem z dobrą książką i popijała herbatkę z malinami na zmianę z herbatą zieloną ;) Ale tak się nie da, zwłaszcza jak ma się małe dziecko w domu i co 3 min. słyszę "mamooooo"..
Przechwaliłam ostatnio Synia, posłodziłam i są efekty.. Nagle stał się bardzo absorbujący i wymagający. Co chwila coś chce od mnie i mnie pilnie potrzebuje. Nie mam chwili spokoju, nic nie mogę zrobić w domu.. I co gorsze znowu nie je :( Makabra. Jeden dzień coś lubi i zje ze smakiem, a za dwa dni już tego nie ruszy.. nie wiem o co mu chodzi. Czasem mam już nerwy niezłe i ręce mi opadają. Dlaczego akurat mnie się trafił taki niejadek?? Ciężko jest z takim dzieckiem, które nic nie lubi i stale by jadło to samo. Junior codziennie życzy sobie jajecznicę i parówki na śniadanie i kolacje, poza tym ewentualnie banan lub pomarańcza i jogurt od czasu do czasu. No i oczywiście chrupki kukurydziane to jego miłość. Najchętniej żywiłby się tylko mlekiem i chrupkami. Dziś na obiad zjadł 3 łyżki zupy i zażądał mleko. Wczoraj był makaron, więc zjadł, ale też nie za dużo.. Uciekł od stołu i po chwili wołał o mleko. Szkoda słów. Nie wiem już co wymyślać i co mu dawać..
Ze spaniem też się trochę zmieniło. Nie nadążam już za Nim.. Zasypia o 20.0 wstaje ok.7,30 i już koło południa jest taki zmęczony, że po obiedzie idzie spać na półtora godz. I tak jest od tygodnia. Nie spał już w dzień wcale długi czas, a teraz nagle potrzebuje tej drzemki... Może to ta pogoda na Niego tak działa, bo jest trzeba przyznać beznadziejna. A tak mi się marzyły białe Święta, ale jak widać będzie jak zwykle, czyli szaro-buro :( Szkoda.
Ostatnio Junior ogląda mniej bajek- czyżby już mu się znudziły? Za to częściej rysuje, pisze po tablicy, bawi się i układa puzzle. Bardzo polubił puzzle i różne układanki, mamy różne- drewniane i plastikowe z Wadera, małe i duże. Codziennie razem układamy i idzie mu coraz lepiej. Na topie są też nadal pluszaki, z którymi śpi, chodzi na spacery i jeździ po mieszkaniu swoim "brumem";)
Trwa intensywna nauka nocnikowania. Jest ciężko, ale nie poddaje się. Młody biega cały dzień bez pieluchy, tylko na spacer i do spania mu zakładam. Zdarzają się wpadki, ale chcę, żeby wreszcie nauczył się wołać i robić na nocnik. Musze być cierpliwa, tłumaczyć, prosić i czekać.. Następnym razem napiszę o mowie Juniora i chcę zapisać jego "słownik" ku pamięci :)
A w sobotę w ramach odstresowania się, jadę z moimi 2 koleżankami na zakupy do Galerii. Mamy w planach kupić bliskim prezenty, może coś z ciuchów dla siebie, zjeść dobry obiad, wypić kawę i poplotkować ;) Taki dzień w babskim gronie dobrze mi zrobi dla odmiany. Odpocznę od moich facetów, a oni wybiorą się do dziadków do południa, a potem na pewno będą się razem dobrze bawić w domu ;)
Widzę, że się dzieje :)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o lenia to mam chyba ten sam model ;)
Życzę udanego babskiego wypadu, naładuj baterie!!
Pozdrawiam :)
Tego babskiego wypadu to Ci zazdroszczę. Jeśli chodzi o zmiany Juniora to może wszystko zależy od pory roku... teraz jest tak mało słońca, szaro i ponuro. A może ma jakiś skok rozwojowy - dzieci często różnie na niego reagują. Trzymam kciuki za nocnikowanie.
OdpowiedzUsuńI ja się dołączam do tych zazdrośnic, co też by na taki wypadzik się pisały. Boże, jak mi brakuje takich wyjść...
OdpowiedzUsuńNie pocieszy Cię to, ale Eliza przez kilka miesięcy (blisko pół roku) jadła na każdy posiłek zupę... Śniadanie zupa, obiad zupa, podwieczorek zupa, kolacja zupa. Obłęd. Może to i było powiedzmy treściowe jedzenie, no ale ile można!!!! Powiem Ci, że jeśli chodzi o niejadków, to absolutnie nic mnie nie zdziwi. To są tak dziwne dzieci, że nie trafisz za nimi...
Fajnie, że Młody lubi puzzle, to świetna sprawa dla dziecka.
Miłego wypadu z Dziewczynami!
Dzieje się u Ciebie sporo. Wielkie brawa dla syna za olanie telewizji. Jeszcze chwilkę i czas trochę zwolni. Co do spania trochę zazdroszczę, bo córka chodzi spać o 20.00 i już o 6.00 biega i domaga się śniadania. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJa odkładam nocnikowanie jak wyrok w czasie... teraz młodego oswajam, a od wiosny chce pełną parą zacząć pracę nad nim - we wrześniu chciałabym, żeby zaczął przedszkole więc powinien nie korzystać z pieluszek...
OdpowiedzUsuńWitam, zmodyfikowalam bloga i od dziś jestem pod adresem
OdpowiedzUsuńmamatworzy.blogspot.com
Pozdrawiam
Blogowa mama