Impreza się udała, nawet bardzo. Było wesoło i śmiesznie. Junior dmuchał świeczki razem z wujkiem i specjalnie dla Niego były zapalone drugi raz i znowu dmuchał i wszyscy bili mu brawo, a Młody zachwycony ;) Był oczywiście w centrum uwagi, bo najmłodszy z całego towarzystwa. Ładnie bawił się z kuzynkami, zjadł nawet sporo (czemu on w domu nie ma takiego apetytu??) i padł po 21-wszej. My bawiliśmy się do 2-giej w nocy, a Synek dał nam pospać do 8,0. Po śniadaniu wróciliśmy do domu, odespaliśmy jak Junior miał po obiedzie drzemkę prawie 2 godz. i po południu na 17.0 poszliśmy do znajomych na kawę i tam też miło spędziliśmy czas. Także weekend spędziliśmy głównie poza domem i przydała mi się taka odskocznia od codzienności i od domu.
Jeśli chodzi o apetyt Syna to nadal kiepsko i w kratkę. Raz je więcej raz mniej. Syrop za bardzo nie działa na Juniora. W nocy, a raczej rano mamy tylko jedną pobudkę między 5 a 6, także choć to dobre. Śpi lepiej, bo ostatnio do 8,0. W dzień czasami potrzebuje drzemki i śpi nawet po 2 godziny, a czasem nie chce spać wcale. Nadal nie chce wołać na nocnik. I nadal uwielbia oglądać bajki. Samochodzikami bawi się mało, za to pluszaki uwielbia i śpi z nimi codziennie. Bardzo lubi układać puzzle i różne układanki, lubi też rysować czy raczej kolorować po swojemu. Interesuje się wszelkimi narzędziami i co chwile robi "remont" i biega z zabawkowym młotkiem i wiertarką. Jest moim małym uparciuchem, ale słodkim i kochanym. Zrobił się strasznym przylepką i często przychodzi się przytulić i dać mi buziaka. Pomaga mi w sprzątaniu i w kuchni przy przygotowaniu obiadu. Jeździ jak wariat swoim "brumem" po całym mieszkaniu. Jest stale w ruchu i roznosi go energia. Czasem broi i nie słucha się, ale fajnie nam razem :))
U nas też częściowo weekend poza domem- zawsze to fajna odmiana, bo mi to się już czasami dni mieszają :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że Wam tak fajnie!
O jak fajnie i aktywnie:) u nas tez Mała jak jest u babci to zje kotleta z piersi kurczaka i chce drugiego do domu:))) ubaw jest czasem:)zwlaszcza jak w domu tez mam usmażone takie kotlety. Widocznie nowe wrazenia to i apetyt lepszy;)
OdpowiedzUsuńU nas to samo- kotlety u babci smakują najlepiej ;)
UsuńMiło się czyta takie wiadomości!! A buziaków to zazdroszczę bardzo- syn kazał mi czekać na noworocznego buziaka 16 dni!
OdpowiedzUsuńJeszcze się doczekasz zobaczysz :)
OdpowiedzUsuńU nas na odwrót samochody królują pluszaki się wyleżały na pólkach i tylko kurz zbierały, wyniosłam na strych jedynie dwa z którymi śpi zostały. Junior jak na prawdziwego mężczyznę przystało lubi narzędzia. Narzędzia to zabawki nawet dorosłych facetów z tego to chyba nigdy nie wyrastają :)
OdpowiedzUsuńTo fakt ;) No widzisz nasi chłopcy mają dużo wspólnego (choćby gotowanie), ale jednak każdy jest inny i bawi się na swój sposób :)
OdpowiedzUsuń