Wczoraj byłam złożyć wniosek o przyjęcie Juniora do przedszkola od września. Ogłoszenie czy się dostał będzie 18 kwietnia. Mam nadzieję, że się uda. Ale nawet jeśli go przyjmą to będzie połowa sukcesu ponieważ najpierw, żeby mógł chodzić w ogóle do przedszkola do grupy 3-latków musi być odpieluchowany, musi umieć jeść samodzielnie i w ogóle być bardziej samodzielny, co jak pisałam tu wcześniej jest trudne.
Zaczęliśmy więc naukę samodzielności. Od niedzieli Junior chodzi bez pieluchy (zakładam tylko na spacery i na noc). Jest ciężko, ale będę uparta i konsekwentna. Nie mogę się poddać choć chwilami mam dosyć i mam nerwy. Junior nie woła, sika gdzie popadnie mimo moich i taty próśb, tłumaczenia, przypominania.. Walczymy.. Sadzam go co 20-25min na nocnik, a i tak jak tylko nie zdążę, zapomnę to w między czasie potrafi się zsikać. Wczoraj i przedwczoraj przebierałam go całego z 5 razy.. Masakra! Synal zachowuje się jakby nie rozumiał co się do niego mówi i że nie wolno sikać w majtki. Tłumaczę co chwile, że tylko dzidzie sikają w pieluchę, że On jest już dużym chłopcem. Młody potakuje, powtarza co mówię, zgadza się i obiecuje, że będzie wołał, a za chwile jest to samo.. Wiem, że jeszcze sporo takich dni przed nami i musze uzbroić się w cierpliwość, której niestety mi brak. Nie mogę i nie chcę, żeby powrócił do pieluch. Jak uda się z nocnikiem to zabiorę się za naukę samodzielnego jedzenia przez Syna i wyrzucę butelki do picia herbaty, aby musiał pić tylko z kubka. Ale nie wszystko na raz, to był by za duży stres dla Niego. Ciężki czas przed nami, ale efekty są warte zachodu ;)
Ze spaniem Junior znowu się przestawił. Od dwóch dni znów sypia w dzień, a to dlatego, że wstaje sobie rano ok. 6.0!!! Wczoraj punkt 6.0 dziś 6,20. Ręce mi już opadają i oboje z mężem jesteśmy w szoku co mu się nagle stało, że budzi się tak wcześnie?? Nigdy tego nie robił.. Jako mały niemowlak tak do półtora roku spał do 8-9, przeważnie do 9,0. Potem zaczął się budzić przed 8-mą i to też trwało dość długo. Od jakiegoś miesiąca czy dwóch wstawał o 7.0, a teraz nagle ok. 6.0. Porażka. Chyba poczuł wiosnę.. Ale jakoś zeszłej wiosny czy latem nie budził się tak wcześnie. Zawsze cieszyłam się, że moje dziecko jest śpiochem (po mamusi) i potrzebuje 12godz w nocy + 2godz snu w dzień. A teraz w nocy śpi 10godz i w dzień 1,5 g. Mąż wstaje do pracy przed 7 (jedzie na 8-mą) a teraz ma pobudkę o 6,20 na przykład.. Zupełnie nie wiemy o co chodzi i czy to przejściowe(może przesilenie wiosenne) czy mu tak zostanie? Dla mnie wstawanie tak wcześnie jest bez sensu skoro nie ma po co. Bo gdybym musiała wstać do pracy czy na jakiś wyjazd to co innego, a skoro nie musimy nigdzie jechać to po co wstawać tak wcześnie?? Na spacer i tak wcześniej niż 10,30 nie pójdziemy, bo jest jeszcze chłodno rano. A porównania osób pracujących, że "ja też muszę wstawać codziennie o 6" jest bez sensu, bo im za to płacą, a mi nie. A dla przyjemności raczej nikt nie wstaje o 6 rano zimą! ;)
Także rano ratują nas bajki. A potem to już standard: śniadanie, zabawa, spacer+ zakupy, powrót do domu, obiad, sprzątanie a syn bajki, drzemka, spacer, zabawa, powrót taty, kąpiel i spać. Teraz mamy piękną pogodę, więc więcej spacerujemy i jesteśmy na dworze, ale od soboty to się ma zmienić, bo znów ochłodzenie i deszcz zapowiadają na cały tydzień następny :( Szkoda, no zobaczymy jak to będzie. Oby tylko Syn "załapał" o co chodzi z nocnikiem i żeby zaczął dłużej spać.. to będę szczęśliwa ;)
Pewnie Cię to nie pocieszy, ale Lilce też się wszystko pokręciło ze spaniem. Wczoraj 6.40, dziś 6.30... Ciekawe, która jutro... Nie znoszę tak wcześnie wstawać, chociaż może śpiochem nie jestem, ale tak jak piszesz- po co?! U nas dodatkowo dochodzi problem, jak rano zająć Lilę, żeby nie obudziła Elizy... I teraz, póki jest ładnie to korzystamy i o 10 idziemy na dwór, ale jak przyjdzie deszcz i tak siedzieć w domu cały dzień? Boleśnie będę wtedy odczuwała takie pobudki skoro świt.
OdpowiedzUsuńDo września macie sporo czasu, na pewno Młody opanuje to co powinien. Eliza przestała sikać w pieluchy jak mała 2lata i 7miesięcy, wcześniej w ogóle nie przeszkadzały Jej mokre majtki... W przeciwieństwie do mnie, bo to przebieranie daje się we znaki- no i sprzątanie.
Powodzenia! Trzymam kciuki.
powodzenia z nocnikiem, my też za chwilę zaczniemy walkę czyli po powrocie ze złobka zdejmiemy pampersa, ale obawiam się, że to będzie długa i trudna droga:(
OdpowiedzUsuńDopadły Cię "uroki" macierzyństwa :) ja w zasadzie jeszcze nie myślę o tym, że macierzyństwo to nie tylko słodki uśmiech z rana i całus sprzedany zaślinioną mordką, ale walka z np. nie noszeniem na rękach, z odpieluchowywaniem, ząbkowaniem, samodzielnością ot nauka życia po prostu jako samodzielnej jednostki. Nie wiem, czy miałabym tak wiele cierpliwości. Sądzę, że jak zobaczysz pierwsze efekty to pomimo gorszego momentu, dostaniesz pozytywnego kopa i potwierdzenie, że warto sie nie poddawać.
OdpowiedzUsuńOj te dzieciaki:) u nas też "nawrót" spania w dzień ale też dłużej przebywamy na dworku to i zmęczenie szybko lapie malucha. Zapraszam do siebie na rozdawajke:)
OdpowiedzUsuń