czwartek, 6 marca 2014

Nasz ostatni weekend :)

 Zapomniałam ostatnio napisać o naszym ostatnim weekendzie, który był bardzo fajny dlatego warto o nim napisać ku pamięci ;) Bo takie chwile szybko uciekają i szybko wylatują z pamięci.. W sobotę przyjechała do mnie przyjaciółka. Wreszcie! Bo nie widziałyśmy się ponad 4 miesiące. Jest w ciąży i na początku czerwca urodzi swoje pierwsze dziecko- córeczkę :)) Dlatego, jak można się domyśleć tematy były głównie dzieciowe, ciążowe i porodowe ;) Ona miała wiele pytań i wątpliwości, ja powspominałam sobie jak to było, nasze z Juniorem początki. A że ciąże przeszłam spokojnie i czułam się świetnie to lubię wspominać ten czas :)
 Moje chłopaki w tym czasie wybyli z domu- pojechali do dziadków, żebyśmy mogły się z W. nagadać :) A wieczorem z kolei "dyżur" przy Młodym miała babcia (czyli moja mama) bo my z mężem mieliśmy wychodne ;) Świętowaliśmy "ostatki", jako, że we wtorek ani nam ani znajomym by nie pasowało, więc przyśpieszyliśmy sobie ostatki ;) I nie tylko my, bo lokal był pełny, na szczęście mieliśmy zarezerwowany stolik. Siedzieliśmy przy piwku i drinkach do 24,30 i było bardzo fajnie. Nie mogliśmy się nagadać. Niestety w niedziele rano Syn zrobił nam pobudkę o 7.0, bo nie rozumiał, że rodzice chcą pospać po "imprezie" ;) Nie ma zmiłuj trzeba wstać. Ale cała niedziela była dla Dziecka i postanowiliśmy zabrać go w fajne miejsce, żeby poszalał. Wybraliśmy się do oddalonego o 60km od naszego miasta Family-parku, bo u nas niestety nie ma takich atrakcji. I to był strzał w 10! Junior zjeżdżał z ogromnej dmuchanej zjeżdżalni, radził sobie świetnie sam, skakał do basenu z kulkami, jeździł na samochodzikach z tatą, wspinał się na wieżę, zjeżdżał na zwykłych zjeżdżalniach i szalał jak dziki ;) A jak się zmęczył to siedział przy stoliku i kolorował. Radość była wielka i cały dzień spędziliśmy super, inaczej. Potem byliśmy na dobrym obiedzie i małych zakupach ( w H&M kupiłam mu świetną czapkę na wiosnę) i wieczorem wróciliśmy do domu zmęczeni, ale szczęśliwi. Zwłaszcza Junior- pełen nowych wrażeń. Musimy koniecznie tam wrócić! A tak Synio szalał w kulkach:

                                                         

Więcej zdj. brak, bo na wszystkich widać twarz Synka. A dziś już czwartek, więc za chwilę kolejny weekend :))

4 komentarze:

  1. Super sa takie rodzinne weekendy. A te bajkolany fikolandy itp tobswietna sprawa,dzieci moga miec mnostwo zabawek ale w takih miejscach zabawa jest zawsze cudowna, z innymi dziecmi, nowymi zabawkami. Uwielbiam ten moment gdy moj Mis przybiega do mnie taki wymeczony zabawa w takim miejscu ale z usmiechem i szczesliwy. W ten weekend mielismy tez jechac ale chorujemy:-( Udanego nadchodzacego weekendu zyczymy :-* ( ale.ten czas leci znowu weekend :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem Lilki reakcji, kiedy już dorośnie do swojego pierwszego razu w sali zabaw :) U nas jest ich pod dostatkiem, ale większość dla starszych dzieci, tak od 3+, także trochę czekania przed nami. Mnie też czeka zakup czapek dla dziewczyn i też myślę, że skierujemy swe kroki do H&M :) Przyjemnego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  3. no pięknie! Oby więcej takich imprez! Więcej luzu! I mam na myśli i te Wasze "wyjścia" jak i Juniora!:) Kolorowe piłeczki to jest TO!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę Wam :) takiej prozaicznie prostej rzeczywistości, tak w pozytywnym w tego słowa znaczeniu. Przyjemnie czytać tak optymistyczne historie. Super :)

    OdpowiedzUsuń