Najpierw przemówienie miała pani dyrektor przedszkola, potem pani burmistrz. Następnie przywitała nas i zaprosiła na przedstawienie Jasełkowe nasza pani Asia- wychowawczyni Juniora, która to przedstawienie reżyserowała i napisała scenariusz :) Samo przedstawienie trwało ok. godzinę i było bardzo zabawne i fajnie wyszło. Rodzice-aktorzy dali z siebie wszystko i podziwiam ich za odwagę. Naprawdę świetnie im wyszło. Było też śpiewanie kolęd i życzenia na nowy rok.. Junior bardzo mi się podobał jako aniołek :)
Zaraz po Jasełkach pojechaliśmy na urodziny brata i bratanicy mojego męża. Impreza była podwójna, bo tata i córa mają urodziny w odstępie 3dni :) Było mnóstwo gości i pysznego jedzenia oraz 2 torty. To jeden z nich:
Truskawkowy tort Oliwii, drugi był śmietankowo-czekoladowy- pycha. Solenizanci z prezentów zadowoleni, imprezka się udała i dopiero o 21,30 wróciliśmy do domu. Junior padł zmęczony 10min później.
Niedziele spędziliśmy spokojnie sami w domu, chcieliśmy odpocząć. Poza tym pogoda nie zachęcała do wyjścia z domu- było szaro, ponuro i wiał silny wiatr.
W poniedziałek Junior poszedł normalnie do przedszkola, choć już rano wydawał mi się jakiś "niewyraźny" i pokasływał. Bałam się, że coś go bierze i kupiłam w aptece Neosine na zwalczenie wirusa. W domu miałam też w razie czego PectoDrill na kaszel i Ibum na gorączkę. I bardzo dobrze- wszystko się przydało, bo po powrocie z p-kola popołudniu zaczął mocniej kaszleć i nagle ok. 18.0 dostał gorączkę 38,0 st.C. Byłam w szoku skąd taka wysoka gorączka?? Już nie pamiętam kiedy moje dziecko miało taką gorączkę. Podaliśmy mu leki i gorączka szybko spadła, ale w nocy pojawiła się znowu, bo o 2,0 obudził się i miał 37,9 st. Także dziś nie poszedł do p-kola i siedzimy razem w domu. Gorączki nie ma, ale za to jest kaszel i co jakiś czas coś z nosa leci, więc typowe przeziębienie. Mam tylko nadzieję, że nic gorszego się z tego nie wykluje. Tymek (kumpel Juniora) też chory już od piątku, więc na Jasełkach nie był :(
Muszę wykurować Syna do czwartku, bo mają Dzień Babci i Dziadka w p-kolu i chciałabym, żeby poszedł. moja mama oraz drudzy dziadkowie dostali zaproszenia i chętnie się wybiorą. Junior swój wierszyk umie na pamięć, więc muszę zrobić wszystko, żeby wyzdrowiał. Trzymajcie kciuki!
A jutro przyjeżdża do nas moja siostra, bo ma wolne i chce odwiedzić chorego siostrzeńca. Junior bardzo się cieszy, bo uwielbia ciocię I :) Pogoda jest paskudna, zimno, mokro i zero słońca :( Prawdziwej zimy nie widać, a szkoda, bo Junior stale dopytuje o śnieg i o sanki..
Oli własnie szaleje ze swoją zakręconą ciotką, ach te ciotki. ;)
OdpowiedzUsuńBardzo lubiłam wszelkie akademie i przedstawienia jak pracowałam w przedszkolu. Dzieci wkładają całych siebie w swoją rolę.
Udanego dnia babci i dziadka i przedniej imprezy w przedszkolu. ;)
Zawsze wzruszają mnie wszelkie występy przygotowane przez Dzieci :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Junior szybko zwalczy wirusa i będzie mógł dumnie recytować wierszyk z okazji Dnia Babci i Dziadka.
Zuza też mówi wiersz, ale Święto Dziadków obchodzą w przedszkolu dopiero 28. Chwała Bogu, bo teraz jest rozłożona przez chorobę na łopatki. U Was temperatura 38, u nas 39:/ Myślałam, że zawału dostanę:/
Nigdy nie zapomnę jak kiedyś Zuzka obudziła się w nocy z temperaturą 40stopni! Jezu co ja wtedy przeżyłam:/
Strasznie mnie stresują te wszystkie choroby.
Oby Synuś szybko wyzdrowiał! Dużo, dużo zdrówka!!!
Ściskam :*
U nas ksiądz też siedział 5 minut ale spóźnił się ponad 5 godzin (zabłądził i wracał się do jakiś domów...), był po 21 u nas, a jeszcze mu kilka domów zostało.
OdpowiedzUsuńWidzę, że u Was również aktywny styczeń :) A dzieciaki naprawdę wyglądały uroczo :)
OdpowiedzUsuńRzeczywiście zabiegany styczeń :). Dzieci wyglądają pięknie. I ten tort.... Głodna jestem od samego patrzenia ;)
OdpowiedzUsuńOj te wirusy, moje dziewczyny też zaczęły smarkać :(
OdpowiedzUsuńJa też podziwiam rodziców za odwagę. Cieszę się, że dobrze się bawiliście. Pozdrawiam