Weekend spędziliśmy w domu ze względu na okropną pogodę i mój okropny katar :/ Czułam się beznadziejnie i do dziś nie jest nic lepiej :( W sobotę rano podrzuciliśmy Juniora do babci, a sami udaliśmy się na zakupy. I to było moje jedyne wyjście z domu przed cały weekend. Głównym celem był zakup rowerka, który Junior ma dostać na "zajączka" od babci. Moja siostra zamówiła dla Niego stolik i krzesełko (niebieskie) z Ikei, a my tak nie szalejemy i od nas Synek na Święta dostanie (tradycyjnie) książki i trochę słodyczy. Nie wiem jeszcze co wymyślili chrzestni..
W każdym razie zakupy się udały, bo wybraliśmy ładny rowerek 4-kołowy czarno-czerwony i czerwony kask do tego. Rower ma bagażnik, a na kierownicy hamulec i dzwonek, więc będzie frajda ;) Już nie mogę się doczekać miny Juniora, gdy go zobaczy. Dla wszystkich dzieci z rodziny mam w tym roku książki (dla 2 starszych encyklopedie, a dla młodszej słownik obrazkowy do angielskiego, bo ma ang. w p-kolu) także postawiłam na edukację :)
Oprócz tego zrobiliśmy zakupy spożywcze i zahaczyliśmy o aptekę, bo potrzebowałam czegoś na ten beznadziejny katar i przeziębienie. Po powrocie wskoczyłam od razu do łóżka pod kocyk, a mąż zajął się dzieckiem i obiadem. Zrobił pyszny rosołek i potrawkę. Oraz przynosił mi co chwilę herbatki rozgrzewające- a to z miodem i cytryną, a to z malinami i imbirem, kochany jest :)) Popołudniu chłopaki pojechali do dziadków, a ja mogłam się przespać. W niedziele pogoda była jeszcze gorsza, ale jak tylko wyszło na godzinę słońce tata i Syn pojechali na działkę, a ja miałam chwile spokoju. Boję się tylko, żeby Mały się ode mnie nie zaraził.
Dziś pogoda od rana jest po prostu straszna- leje co chwile i wieje silny wiatr, taki że głowę chce urwać! Ale jakoś doczłapaliśmy się rano do p-kola z M. i naszymi chłopakami. Junior śmiesznie wyglądał w niebieskim płaszczyku przeciwdeszczowym i kaloszach. Po drodze rzucił tekst "mamusiu kiedy będzie ta wiosna?" ;) Ja też się właśnie zastanawiam, bo na razie to tylko w kalendarzu jest wiosna.. eh szkoda słów. A najgorsze, że w Święta ma być jeszcze gorzej, bo śnieg z deszczem zapowiadają u nas i tylko 5 stopni- masakra :( Oby chociaż ten katar mi przeszedł do świąt i żeby Junior się nie zaraził!!!
Pogoda nie rozpieszcza, a jak sobie pomyślę, że jeszcze gorszą zapowiadają na święta to robi mi się źle. Józek popyla na biegówce, ale też zaczynamy się zastanawiać nad rowerkiem, w tym lub najpóźniej przyszłym roku. A na zajączka dajemy sobie symboliczne prezenty, u Was to widzę, że z rozmachem :-) Pozdrawiam ciepło (wbrew temu co za oknem).
OdpowiedzUsuńCórka ma ten stolik z krzesełkiem niebieski z Ikei i naprawdę to świetny zakup. Służy nam już 3 rok. Rowerek u nas zbierał kurz, za to strzałem w dziesiątkę okazała się hulajnoga :) U nas też wiatr, deszcz ze śniegiem i zimno, okropne Święta się zapowiadają, a córka już złapała przeziębienie i siedzi w domu.
OdpowiedzUsuńU nas pogodowy armagedon:/
OdpowiedzUsuńŚnieg, deszcz, grad, a momentami słonko.
Zwariować można!!
My rok temu na Zajączka kupiliśmy Zuzi hulajnogę, a teściowa rowerek taki właśnie czterokołowy :)
Póki co jeździ, a raczej odpycha się na biegowym, a na tym większym zaczyna jeździć samodzielnie :)
W tym roku nie mamy jeszcze pomysłu na upominki.
Musimy się jednak spieszyć, bo czas biegnie strasznie szybko.
Ściskam mocno i mimo wszystko wiosennie! :)
Nie tylko u Was pogoda w kratkę. U nas brakuje tylko tego żeby spadł śnieg, a zapowiadają go na same święta. :/
OdpowiedzUsuńU nas rosół to jedyna zupa, którą Oli je przy tym nieszczęsnym ząbkowaniu. :/
Jeszcze się nie zabrałam za prezenty od zajączka. Obym jeszcze zdążyła coś zamówić albo kupić. ;)
Junior też ma hulajnogę- dostał rok temu od chrzestnego na "zająca" i biegowy rower też ma i szalał na nim całe zeszłe lato. Ale teraz czas na "prawdziwy" rowerek i babcia zaproponowała, ze kupi, więc super :)
OdpowiedzUsuń