Nie umiem znaleźć motywacji do pojawienia się tu częściej i pisania :( U Was na blogach bywam często i komentuje, ale u siebie nie chce mi się pisać..
Ostatnio pisałam o urodzinach Juniora, a od tego wydarzenia minęło już sporo czasu i sporo się działo. W pierwszą sobotę listopada byliśmy na kolacji u naszych przyjaciół A i S, Junior mógł pobawić się z ich córka Polą, która bardzo lubi :)
Długi listopadowy weekend z okazji Święta Niepodległości spędziliśmy też bardzo towarzysko, tak jak lubimy. Wykorzystaliśmy ten ekstra wolny czas na spotkania z rodziną i przyjaciółmi :) W piątek byliśmy najpierw na odpuście św. Marcina i objadalismy się rogalikami marcińskimi, a po południu pojechaliśmy na kawę do kuzynki męża, u której bawiliśmy się na weselu w sierpniu. Mięli już wreszcie zdjęcia i film z wesela, więc zaprosili nas, aby razem obejrzeć. Mogliśmy też zobaczyć przy okazji ich nowy domek, bo przez ostatni rok się budowali i zaraz po ślubie wprowadzili. Piękny mają dom i pięknie urządzony choć jeszcze nie do końca, ale to normalne na początku, wszystko w swoim czasie :) Bardzo fajnie i miło spędziliśmy u nich całe popołudnie. A w sobotę Junior poszedł do babci, a my wyskoczyliśmy do kawiarni na kawę i ciacho z moimi przyjaciółkami M. i B. i jej bratem D. Też było bardzo wesoło. Niedziela za to była leniwa i tylko dla nas :)) Pogoda dopisała, było słonecznie, więc zaliczyliśmy jesienny spacer, a poza tym rozpieszczalismy się pysznościami, graliśmy w gry planszowe i oglądaliśmy bajki/filmy itp.
16-go listopada w naszym przedszkolu odbyły się warsztaty ozdób świątecznych i byli zaproszeni wszyscy rodzice. Oczywiście jak to zwykle bywa przyszła tylko garstka i oprócz naszej pani dyrektor i mam z Rady Rodziców nie było zbyt wiele innych osób, ale i tak sporo tych ozdób udało nam się zrobić i było bardzo fajnie i śmiesznie ;) Myślę,, że warto brać udział w takich warsztatach, bo wiele można się nauczyć i jest to fajna integracja. Większość mam tłumaczyła się, że nie przyszła,bo nie ma talentu plastycznego, ale ja też nie mam, a i tak fajną bombke i striok udało mi się zrobić :) A na przykład pomalować szyszki farbą lub złotym sprayem każdy chyba umie ;) Była z nami pani- florystka, która pokazywała, co ładnego i fajnego można zrobić z szyszek, kasztanów i żołędzi czy starego papieru z pożółkłej książki. I jak z materiałów, koronki czy wacików kosmetycznych zrobić fantastyczne bombki czy ozdoby na choinkę. Bardzo ciekawe warsztaty, chętnie bym poszła jeszcze raz! Wszystkie ozdoby, które udało nam się zrobić będą wystawione na sprzedaż na kiermaszu bożonarodzeniowym na początku grudnia w naszym przedszkolu. Oby sprzedało się jak najwięcej.
W minioną sobotę natomiast pojechaliśmy do chrześniaczki męża na urodziny. Karolinka skończyła 11 lat :) Jak ten czas szybko leci!! Szwagierka była z nią w ciąży na naszym weselu, a tu już panna 11-letnia ;) Junior jak zawsze był przeszcześliwy, że mógł poszaleć z kuzynkami. Chrzestna Karoliny ma dwóch chłopców 4 i 2 lata, więc było wesoło... Goście zaczęli się rozjeżdżać po 20-stej, my też chcieliśmy jechać, ale nasz Synek zaczął płakać, że on chce zostać, że on chce spać z K i O i on nie jedzie w ogóle do domu.. Na pewno dziewczyny go namówiły i przekonały, żeby został. Ale w szoku byliśmy, bo zdarzyło się to po raz pierwszy! Zgodziliśmy się, bo dlaczego nie. Szwagierka i teściowa były bardzo chętne, żeby został, a dziewczyny to już w ogóle ;) Także nasz mały Synio pierwszy raz nocował poza domem! Myśleliśmy, że jak dojedziemy do domu to będzie za godzinę lub dwie telefon, że mamy po niego przyjechać, ale nie, wszystko było ok . Na drugi dzień zaraz po śniadaniu po 9-tej pojechaliśmy po niego i mówił, że tęsknił, ale że było fajnie :)) Dziewczyny dały mu swoją mniejszą piżamę i bawili się i oglądali bajki do nocy ;) Padli dopiero przed północą! Na pewno słodyczy też miał do oporu, więc na pewno mu się podobało ;) Teraz pewnie częściej będzie chciał jechać tam na noc ;)
W niedzielę spotkałam się z dawną kumpelą z dzieciństwa. Kiedyś mieszkałyśmy w jednym mieście, chodziłyśmy do klasy w podstawówce i do jednej klasy w liceum, przyjaźniłyśmy się. Stare dobre czasy :) M. była zawsze zwariowaną i wesołą dziewczyna i prawie wcale się nie zmieniła ;) Ostatnio widziałyśmy się półtora roku temu, bo teraz M mieszka i pracuje w innym mieście i rzadko się widzimy. Tym razem się udało, przyjechała, żeby się że mną spotkać. Byłyśmy na kawie i winku w kawiarni i fantastycznie minęły nam prawie 3godz. Nie mogłyśmy się nagadać ;) Musimy koniecznie to powtórzyć, obie tak stwierdziłyśmy. Niedawno miało odbyć się nasze spotkanie klasowe, ale niestety nic z tego nie wyszło, no szkoda może jeszcze kiedyś się uda..
Ten tydzień też mam już zaplanowany i wypełniony po brzegi. Bo jutro rano idę na paznokcie, a po południu do kosmetyczki na zabiegi na twarz - oczyszczanie, kolagen itd. Nawet nie wiem co dokładnie będzie mi robić ;) Ale, że to moja dobra koleżanka, która otworzyła niedawno salon kosmetyczny, to dałam się namówić na pierwsze darmowe zabiegi ;) Jestem bardzo ciekawa efektów.
W czwartek przyjeżdża rano moja siostra, która ostatnio trochę lepiej się czuje. Ale za tydzień ma mieć nową chemię, więc może być znowu nieciekawie, bo ona bardzo źle znosi chemioterapie :( Biedna, już jej współczuję. Od radioterapii minął właśnie miesiąc i powinna mieć kolejną dawkę, ale jej lekarka prowadząca zaproponowała nową chemię. No zobaczymy.. Właśnie mija rok odkąd zachorowała, a raczej dowiedziała się o chorobie :(( I nadal walczy, leczy się i nic się nie zmieniło, guzy nie zmniejszają się :(
Ale, żeby zakończyć optymistycznie, bo nie wiem kiedy znów się tu pojawię.. kiedy mnie wena "dopadnie" ;) Chciałam napisać ku pamięci, że Synio mój umie już liczyć do 100 i zna cały alfabet, pisać jak i rozpoznaje literki w książce itd :)) Jestem z niego bardzo dumna. Chętnie ćwiczy i uczy się głosować i pisać. Na razie tylko duże, drukowane litery, ale dobre i to. Musimy ćwiczyć teraz ślaczki, bo to nie bardzo mu prosto i równo wychodzi i pani Asia prosiła, żeby ćwiczył w domu.
W piątek idę z mężem wieczorem na randkę :)) Babcia przychodzi do Młodego, a my jedziemy do kina na Pitbulla :) Byliśmy na pierwszej części w kinie, więc pora na drugą :) Nie mogę się doczekać! A na sobotę zaprosiliśmy dwie pary naszych przyjaciół z dziećmi na andrzejki ;) Będzie wesoło! Do miłego... Pozdrawiam :)
Szkoda, że tak rzadko tu bywasz ostatnio - bo masz zawsze tyle różnych ciekawych rzeczy do opowiedzenia :) Ale rozumiem brak czasu i weny, bo sama też często się z nim borykam.
OdpowiedzUsuńSporo nowości u Was. Na takie zabiegi kosmetyczne sama bym poszła - na warsztaty plastyczne do przedszkola zresztą też :)
Życzę Wam udanej imprezy adrzejkowej - my zostawiamy Bąbla z dziadkami i wybieramy się na koncert do Krakowa, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów :)
Dziękuje ci za te miłe słowa :))
UsuńKoncert w Krakowie to brzmi zachęcająco :)) Też bym się wybrała. A jaki to koncert?
A impreza andrzejkowa na pewno będzie fajna choć domowa, ale w dobrym towarzystwie zawsze jest ciekawie i wesoło,a to zgrana ekipa ;)
No proszę jak Ci Synek rośnie- spanie poza domkiem, to przełomowy moment. Pamiętam pierwszy raz Elizy...
OdpowiedzUsuńFajnie, że tyle dobrych rzeczy się u Was dzieje i że jesteście tacy aktywni towarzysko... Zupełnie inaczej niż my...
My też na Pitbullu byliśmy w kinie. I też planowaliśmy pójść na drugą część. Pewnie nie pójdziemy. Nie mam nawet na to ochoty. Choć z kimś innym bym się wybrała...
Kosmetyczki-koleżanki zazdroszczę :)
Przykro mi z powodu Siostry... Smutne to bardzo. Młoda kobieta i taka diagnoza. To na pewno było dla Niej bardzo trudne...
Oby lekko przeszła tą chemię.
ŚCISKAM!
Dziękuje w imieniu siostry i swoim!
UsuńKoleżanka-kosmetyczka jest super, cieszę się, że otworzyła wreszcie coś swojego i robi to co kocha :) Kibicuje jej bardzo.
Towarzyscy byliśmy zawsze i to się nie zmieniło i mam nadzieję, że nigdy nie zmieni ;) Bo lubimy otaczać się fajnymi ludźmi.
A Synal cóż.. rośnie nam i robi się samodzielny bardzo.. Cieszę się, ale z drugiej strony mi żal :( Jak przyjechaliśmy z urodzin bez niego do domu było mi jakoś dziwnie i smutno.. Pusto było w domu bez mojego Synia.. ;)
siły i wytrwałości dla siostry! Jestem w podobnej sytuacji. Moja mama właśnie zaczęła chemioterapię. Przeszukałem cały internet i okolice z poradnikami. Bardzo pomaga nam "internetowa znajoma", której dziecko wygrało z rakiem w CZD w Warszawie. Wspieramy mamę jak tylko można. Nawet dajemy jej mleko mojej żony do picia! Niby nie ma dowodów na to, że pomaga, ale chemię przeszła bardzo dobrze. Super, że znalazłaś czas na spotkanie z koleżanką:) Udanej randki i Andrzejek! Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńKochana też bym była mega dumna z syna! Mądry z niego chłopiec!
OdpowiedzUsuńU Nas w przedszkolu tj. U was lipa, jeżeli chodzi o zgranie rodziców!
P.s. już czekamy na nowy post!
AAAA i udanej randki! :*
Kochana też bym była mega dumna z syna! Mądry z niego chłopiec!
OdpowiedzUsuńU Nas w przedszkolu tj. U was lipa, jeżeli chodzi o zgranie rodziców!
P.s. już czekamy na nowy post!
AAAA i udanej randki! :*
Milej randki:)
OdpowiedzUsuńBrawo dla Juniora, Milcia nie mA cierpliwości do szlaczkow.:(
Ja mam odwrotnie. U siebie chetnie pisze, a nawet sie "rozpisuje". Natomiast komentowac u innych mi sie nie chce, chociaz czytam na biezaco. Podobnie z odpowiadaniem na komentarze u siebie. Len w doopie! :D
OdpowiedzUsuńBrawo dla Juniora! Bi ma wycwiczona reke i ladnie, rowno jej wszystko wychodzi, tylko ostatnio, wlasnie przez to, ze tak dobrze jej to idzie, robi sie niedbala i probuje pisac i odrysowywac na "odwal-odpieprz". :/