Zaczęliśmy kolejny rok.. Stary 2016 już za nami. Nie byłby zły, gdyby nie choroba mojej siostry, o którą wciąż się martwimy i oczywiście śmierć teścia.. To było niewątpliwie najsmutniejsze wydarzenie tego roku, na sam jego koniec :(
Tradycyjnie nie robię żadnych podsumowań (co się udało, a co nie bardzo) ani postanowień na nowy rok, bo po co? Co ma być to będzie. Czekam na to, co przyniesie nam los. Na wiele spraw i rzeczy nie mamy wpływu. Wiadomo jak już co roku chyba, chciałabym bardziej dbać o siebie i moja rodzinę, ćwiczyć, chodzić na basen częściej i od wiosny regularnie na kijki. Zdrowiej się odżywiać. Dobrze czuć się we własnej skórze, czyli chodzić od czasu do czasu do fryzjera, kosmetyczki i na pazurki, żeby fajnie wyglądać. Czytać dużo książek. Wyjechać na fajne wakacje. Mieć czas na zabawę z synem oraz na spotkania z rodziną bliższą i dalszą oraz z przyjaciółmi. Pielęgnować przyjaźnie i doceniać każdy dzień wspólnie spędzony, celebrować każdą chwilę. Takie zwykłe, proste i przyziemne sprawy. Nie potrzeba do tego postanowień noworocznych. Chcę, aby było nadal tak jak jest teraz. Tak naprawdę nie chcę niczego zmieniać w moim, w naszym życiu. Kocham i jestem kochana. Mam fajnego męża i Syna, czuję się spełniona jako matka i kobieta. Mam cudowną rodzinę wokół siebie i przyjaciół, na których można liczyć. Mamy własne ładne mieszkanie, choć mój mąż marzy o małym domku z ogródkiem ;) Ale i na to być może przyjdzie czas, działka od dawna już jest i czeka ;) Ale budowa to jego marzenie, nie moje, mi tu dobrze. Wlożyłam wiele serca i wysiłku, aby urządzić to nasze gniazdko, aby nam się dobrze i wygodnie mieszkało. Wiem, że budowa domu to mnóstwo problemów, załatwiania, latania i nerwów.. Potrzebna na to mnóstwo czasu i pieniędzy oczywiście..
A ja już mam swój ogródek, swój świat i małą oazę spokoju- naszą działkę :) Tam czuję się super i odpoczywam. Wiadomo, że to nie to samo, ale mi wystarcza i jest ok. Nie mam dużych wymagań ani wielkich oczekiwań. Cieszę się tym, co mam i nie narzekam. Oby tylko nie było gorzej! I oby nikogo nie zabrakło z nas, z naszej rodziny przy następnych Świętach! To jest najważniejsze: rodzina i zdrowie! Tego się nie da kupić..
Nowy rok przywitaliśmy u naszych przyjaciół w 6 + dwójka ich dzieci. Niestety Junior nie mógł iść z nami, bo nadal miał katar i kaszel :( Zrobiliśmy sobie z Synkiem wcześniejszego sylwestra już po południu ;) Zapaliliśmy zimne ognie, potańczylismy, zajadaliśmy się chipsami, popcornem i sałatką owocową i otworzyliśmy Picollo ;) Ale było wesoło!!
Potem odstawiliśmy Młodego do babci, a sami wróciliśmy się wyszykować i po 20,0 z kolegą autem zabraliśmy się do domu przyjaciół. Było mnóstwo jedzonka i kolorowych trunków, a o północy szampan, życzenia i fajerwerki! Wyszliśmy na zewnątrz wystrzelić kilka i podziwiać piękny pokaz. Ale było kolorowo! I wystrzałowo ;) Do domu wróciliśmy po 3-ciej w świetnych humorach :) Na szczęście mogliśmy się wyspać i w Nowy Rok po śniadaniu odebraliśmy Syna. Nowy rok jak to zwykle bywa spędziliśmy leniwie we trójkę w domu :)
Po przerwie świątecznej Junior nie wrócił do przedszkola, bo przeziębienie nie przeszło i nadal miał katar i kaszel. Masakra jak to się dłuuugo ciągnie! Został ze mną w domu aż do dziś, do długiego weekendu. No trudno. Paskudny wirus. Zresztą bardzo dużo osób choruje ostatnio, jakiś wirus panuje u nas :/ Moja M. od świąt chora- zatoki, jest jeszcze na antybiotyku. Moja chrzestna miała właśnie anginę. A kolega- tata Maćka (kumpla Juniora) cały tydzień spędził w szpitalu (także Sylwestera i Nowy Rok, biedny :(( ) bo miał bardzo wysoką gorączkę kilka dni po 40st C i nic nie pomagało. Dostał jeden antybiotyk potem drugi i w Święta poczuł się jeszcze gorzej i dlatego po świętach wylądował w szpitalu. Podobno to jakaś bakteria i zakażenie organizmu :( A zaczęło się od głupiej grupy.. powikłania po grypie są bardzo groźne.
Dobre nowiny na koniec roku były dwie: najpierw dowiedziałam się, że koleżanka jest w ciąży (to mama Maćka, nasza sásiadka) Cieszę się, że im się udało, bo starali się półtora roku o dziecko, a nie chcieli, aby Maciej był jedynakiem. I na koniec roku 29 grudnia innym naszym dobrym znajomym urodził się syn :)) Gratulacje! Mały jest śliczny i duży chłopak 4300g miał jak się urodził!
2 stycznia Junior miał kontrolę u stomatologa i na szczęście wszystko ok. Zero dziur! Bardzo się cieszę! Mąż miał w poniedziałek wolne, więc byliśmy wszyscy razem. Przy okazji zrobiliśmy zakupy i odwiedziliśmy biblioteke.
Dziś święto Trzech Króli. Siedzimy w domu i odpoczywamy. Nie chce nam się nigdzie ruszać. Zima zawitała do nas wraz z nowym rokiem i od wczoraj trzyma mróz i w dzień i w nocy. Pada też trochę śnieg, ale niewiele. Na razie na sanki czy bałwana za mało ;) Dziś się lenimy, a jutro rano logopeda, a potem ruszamy do dużego miasta do galerii skorzystać z wyprzedaży i promocji, które teraz są :)) Mężowi potrzebne są nowe dżinsy, synkowi ze dwa-trzy sweterki, bo zimno się zrobiło, a ja dla siebie na pewno też coś znajdę i upoluję ;) Uwielbiam zakupy i chodzenie po Galerii! Przy okazji odwiedzimy moją siostrę i zabierzemy ją ze sobą, bo też chce iść z nami na zakupy :)) Na pewno wypijemy też razem kawę i zjemy coś dobrego :))
W niedzielę na obiad idziemy do mojej mamy, a na kawę jedziemy do kuzyna mojego męża i jego żony. Dawno u nich nie byliśmy, a bardzo ich lubię. A na poniedziałek popołudniu jestem umówiona z przyjaciółką B. na herbatę i płotki ;)
Za tydzień w sobotę jesteśmy zaproszeni na urodziny bratanicy i brata męża, bo zawsze obchodzą razem :) Także będzie wesoło. Wielkimi krokami zbliża się też Dzień Babci, więc trzeba pomyśleć o prezentach i jakiejś niespodziance dla Juniora kochanych babć :) Już mam pewien pomysł..
Wracam do moich ulubionych chłopaków, którzy właśnie oglądają film wędkarski i snują już plany gdzie pojadą w tym roku na ryby i jakie złowią ;) Wspaniałego długiego weekendu wszystkim życzę! Odpoczywajcie!

Również nie planuję. Nie uważam, żeby to było bez sensu, ale plany stresują. Tym że są i ze trzeba je zrealizować ;) Długi weekend u nas też stacjonarnie, na spokojnie, wymrożeni grzejemy się w ciepełku :) Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńJa też nic nie planuję. Po prostu robię. Dom też był marzeniem mojego męża. I cieszę się, że podchwyciłam temat. A teraz! Uwielbiam poranną kawę wypitą na tarasie, z którego oglądam biegających po ogrodzie chłopaków :)
OdpowiedzUsuńKochana życzę Wam wszystkiego co najlepsze w tym nowym roku. Przede wszystkim zdrowia dla Was i najbliższej rodziny!
Wszystko co napisałaś o NOwym ROku i braku planów, niby ich nie masz, ale pewne rzeczy osiągnąć byś chciała....I tego Ci zyczę, fajnych wakacji, nadal fajnych przyjaciół i kochającej rodziny. Czasu dla siebie i wszystkiego co napisałaś. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńi ja nie planuję nic. dokładnie. co ma być to będzie. zakupów nie cierpię.. masakra jakaś normalnie.. jak ja jadę, to przynajmniej wiem po co. Moja żona jedzie po wszystko i wraca z niczym, bo nic nie ma:P
OdpowiedzUsuńCiesze sie, ze tak pozytywnie pdsumowalas nadejscie i zmiany w Nowym Roku! Wazne jest aby byc zadowolonym , to poteguje uczucie szczescia!!
OdpowiedzUsuńZdrowka zycze- to wyswiechtane stwierdzenie, ma naprawde gleboki sens!!
Pozdrawiam serdecznie!!!
I tego właśnie Ci życzę, tego spokoju życia, miłości, zdrowia i dobrej codzienności. I aby rok 2017 przyniósł Twojej siostrze upragnione pokonanie choroby.
OdpowiedzUsuńŚciskam!
W życiu nie da się wszystkiego zaplanować, a nawet gdyby tak było to los to zweryfikuje. Mądrze napisałaś, że trzeba się cieszyć każdym dniem.
OdpowiedzUsuńDom to worek bez dna. Ogromna inwestycja. My zbudowaliśmy dom 4 lata temu i do dziś go wykańczamy. Teraz się meblujemy, ale jeszcze sporo pracy zostało aby podworko i dom z zewnątrz wyglądał tak jak powinien wyglądać choć w połowie. :)
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku. :)
Ja tez nie robie postanowien. Z planami tak juz jest, ze jak cos zaplanuje, to bardzo czesto wydarzy sie cos, co je, jesli nie pokrzyzuje, to mocno utrudni. ;)
OdpowiedzUsuńMy nasz dom kupilismy (tutaj malo kto buduje sobie dom od podstaw) prawie 8 lat temu i teraz, dobrowolnie w zyciu nie wprowadzilabym sie z powrotem do bloku. :) Lubie sobie latem wypic kawe na tarasie jeszcze w pizamie. I psa tez fajnie jest po prostu wypuscic na podworko. ;)
U mnie w tym roku też bez postanowień - i w sumie dobrze, bo to dopiero początek roku, a mnie już kilka rzeczy naprawdę poważnie zaskoczyło :) Mam nadzieję, że ten rok bezie dla Was łaskawy - i że za 12 miesięcy wcale nie będziesz chciała się z nim żegnać ! :*
OdpowiedzUsuń