piątek, 6 stycznia 2017

W nowym roku

 Zaczęliśmy kolejny rok.. Stary 2016 już za nami. Nie byłby zły, gdyby nie choroba mojej siostry, o którą wciąż się martwimy i oczywiście śmierć teścia.. To było niewątpliwie najsmutniejsze wydarzenie tego roku, na sam jego koniec :(
Tradycyjnie nie robię żadnych podsumowań (co się udało, a co nie bardzo) ani postanowień na nowy rok, bo po co? Co ma być to będzie. Czekam na to, co przyniesie nam los. Na wiele spraw i rzeczy nie mamy wpływu. Wiadomo jak już co roku chyba, chciałabym bardziej dbać o siebie i moja rodzinę, ćwiczyć, chodzić na basen częściej i od wiosny regularnie na kijki. Zdrowiej się odżywiać. Dobrze czuć się we własnej skórze, czyli chodzić od czasu do czasu do fryzjera, kosmetyczki i na pazurki, żeby fajnie wyglądać. Czytać dużo książek. Wyjechać na fajne wakacje. Mieć czas na zabawę z synem oraz na spotkania z rodziną bliższą i dalszą oraz z przyjaciółmi. Pielęgnować przyjaźnie i doceniać każdy dzień wspólnie spędzony, celebrować każdą chwilę. Takie zwykłe, proste i przyziemne sprawy. Nie potrzeba do tego postanowień noworocznych. Chcę, aby było nadal tak jak jest teraz. Tak naprawdę nie chcę niczego zmieniać w moim, w naszym życiu. Kocham i jestem kochana. Mam fajnego męża i Syna, czuję się spełniona jako matka i kobieta. Mam cudowną rodzinę wokół siebie i przyjaciół, na których można liczyć. Mamy własne ładne mieszkanie, choć mój mąż marzy o małym domku z ogródkiem ;) Ale i na to być może przyjdzie czas, działka od dawna już jest i czeka ;) Ale budowa to jego marzenie, nie moje, mi tu dobrze. Wlożyłam wiele serca i wysiłku, aby urządzić to nasze gniazdko, aby nam się dobrze i wygodnie mieszkało. Wiem, że budowa domu to mnóstwo problemów, załatwiania, latania i nerwów.. Potrzebna na to mnóstwo czasu i pieniędzy oczywiście..
A ja już mam swój ogródek, swój świat i małą oazę spokoju- naszą działkę :) Tam czuję się super i odpoczywam. Wiadomo, że to nie to samo, ale mi wystarcza i jest ok. Nie mam dużych wymagań ani wielkich oczekiwań.  Cieszę się tym, co mam i nie narzekam. Oby tylko nie było gorzej! I oby nikogo nie zabrakło z nas, z naszej rodziny przy następnych Świętach! To jest najważniejsze: rodzina i zdrowie! Tego się nie da kupić..

 Nowy rok przywitaliśmy u naszych przyjaciół w 6 + dwójka ich dzieci. Niestety Junior nie mógł iść z nami, bo nadal miał katar i kaszel :( Zrobiliśmy sobie z Synkiem wcześniejszego sylwestra już po południu ;) Zapaliliśmy zimne ognie, potańczylismy, zajadaliśmy się chipsami, popcornem i sałatką owocową i otworzyliśmy Picollo ;) Ale było wesoło!!
   

 Potem odstawiliśmy Młodego do babci, a sami wróciliśmy się wyszykować i po 20,0 z kolegą autem zabraliśmy się do domu przyjaciół. Było mnóstwo jedzonka i kolorowych trunków, a o północy szampan, życzenia i fajerwerki! Wyszliśmy na zewnątrz wystrzelić kilka i podziwiać piękny pokaz. Ale było kolorowo! I wystrzałowo ;) Do domu wróciliśmy po 3-ciej w świetnych humorach :) Na szczęście mogliśmy się wyspać i w Nowy Rok po śniadaniu odebraliśmy Syna. Nowy rok jak to zwykle bywa spędziliśmy leniwie we trójkę w domu :)
 Po przerwie świątecznej Junior nie wrócił do przedszkola, bo przeziębienie nie przeszło i nadal miał katar i kaszel. Masakra jak to się dłuuugo ciągnie! Został ze mną w domu aż do dziś, do długiego weekendu. No trudno. Paskudny wirus. Zresztą bardzo dużo osób choruje ostatnio, jakiś wirus panuje u nas :/ Moja M. od świąt chora- zatoki, jest jeszcze na antybiotyku. Moja chrzestna miała właśnie anginę. A kolega- tata Maćka (kumpla Juniora) cały tydzień spędził w szpitalu (także Sylwestera i Nowy Rok, biedny :(( ) bo miał bardzo wysoką gorączkę kilka dni po 40st C i nic nie pomagało. Dostał jeden antybiotyk potem drugi i w Święta poczuł się jeszcze gorzej i dlatego po świętach wylądował w szpitalu. Podobno to jakaś bakteria i zakażenie organizmu :( A zaczęło się od głupiej grupy.. powikłania po grypie są bardzo groźne.

 Dobre nowiny na koniec roku były dwie: najpierw dowiedziałam się, że koleżanka jest w ciąży (to mama Maćka, nasza sásiadka) Cieszę się, że im się udało, bo starali się półtora roku o dziecko, a nie chcieli, aby Maciej był jedynakiem. I na koniec roku 29 grudnia innym naszym dobrym znajomym urodził się syn :)) Gratulacje! Mały jest śliczny i duży chłopak 4300g miał jak się urodził!

 2 stycznia Junior miał kontrolę u stomatologa i na szczęście wszystko ok. Zero dziur! Bardzo się cieszę! Mąż miał w poniedziałek wolne, więc byliśmy wszyscy razem. Przy okazji zrobiliśmy zakupy i odwiedziliśmy biblioteke.

 Dziś święto Trzech Króli. Siedzimy w domu i odpoczywamy. Nie chce nam się nigdzie ruszać. Zima zawitała do nas wraz z nowym rokiem i od wczoraj trzyma mróz i w dzień i w nocy. Pada też trochę śnieg, ale niewiele. Na razie na sanki czy bałwana za mało ;) Dziś się lenimy, a jutro rano logopeda, a potem ruszamy do dużego miasta do galerii skorzystać z wyprzedaży i promocji, które teraz są :)) Mężowi potrzebne są nowe dżinsy, synkowi ze dwa-trzy sweterki, bo zimno się zrobiło, a ja dla siebie na pewno też coś znajdę i upoluję ;) Uwielbiam zakupy i chodzenie po Galerii! Przy okazji odwiedzimy moją siostrę i zabierzemy ją ze sobą, bo też chce iść z nami na zakupy :)) Na pewno wypijemy też razem kawę i zjemy coś dobrego :))
 W niedzielę na obiad idziemy do mojej mamy, a na kawę jedziemy do kuzyna mojego męża i jego żony. Dawno u nich nie byliśmy, a bardzo ich lubię. A na poniedziałek popołudniu jestem umówiona z przyjaciółką B. na herbatę i płotki ;)

 Za tydzień w sobotę jesteśmy zaproszeni na urodziny bratanicy i brata męża, bo zawsze obchodzą razem :) Także będzie wesoło. Wielkimi krokami zbliża się też Dzień Babci, więc trzeba pomyśleć o prezentach i jakiejś niespodziance dla Juniora kochanych babć :) Już mam pewien pomysł..
 Wracam do moich ulubionych chłopaków, którzy właśnie oglądają film wędkarski i snują już plany gdzie pojadą w tym roku na ryby i jakie złowią ;) Wspaniałego długiego weekendu wszystkim życzę! Odpoczywajcie!

9 komentarzy:

  1. Również nie planuję. Nie uważam, żeby to było bez sensu, ale plany stresują. Tym że są i ze trzeba je zrealizować ;) Długi weekend u nas też stacjonarnie, na spokojnie, wymrożeni grzejemy się w ciepełku :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nic nie planuję. Po prostu robię. Dom też był marzeniem mojego męża. I cieszę się, że podchwyciłam temat. A teraz! Uwielbiam poranną kawę wypitą na tarasie, z którego oglądam biegających po ogrodzie chłopaków :)

    Kochana życzę Wam wszystkiego co najlepsze w tym nowym roku. Przede wszystkim zdrowia dla Was i najbliższej rodziny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko co napisałaś o NOwym ROku i braku planów, niby ich nie masz, ale pewne rzeczy osiągnąć byś chciała....I tego Ci zyczę, fajnych wakacji, nadal fajnych przyjaciół i kochającej rodziny. Czasu dla siebie i wszystkiego co napisałaś. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. i ja nie planuję nic. dokładnie. co ma być to będzie. zakupów nie cierpię.. masakra jakaś normalnie.. jak ja jadę, to przynajmniej wiem po co. Moja żona jedzie po wszystko i wraca z niczym, bo nic nie ma:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciesze sie, ze tak pozytywnie pdsumowalas nadejscie i zmiany w Nowym Roku! Wazne jest aby byc zadowolonym , to poteguje uczucie szczescia!!
    Zdrowka zycze- to wyswiechtane stwierdzenie, ma naprawde gleboki sens!!
    Pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. I tego właśnie Ci życzę, tego spokoju życia, miłości, zdrowia i dobrej codzienności. I aby rok 2017 przyniósł Twojej siostrze upragnione pokonanie choroby.
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  7. W życiu nie da się wszystkiego zaplanować, a nawet gdyby tak było to los to zweryfikuje. Mądrze napisałaś, że trzeba się cieszyć każdym dniem.
    Dom to worek bez dna. Ogromna inwestycja. My zbudowaliśmy dom 4 lata temu i do dziś go wykańczamy. Teraz się meblujemy, ale jeszcze sporo pracy zostało aby podworko i dom z zewnątrz wyglądał tak jak powinien wyglądać choć w połowie. :)
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tez nie robie postanowien. Z planami tak juz jest, ze jak cos zaplanuje, to bardzo czesto wydarzy sie cos, co je, jesli nie pokrzyzuje, to mocno utrudni. ;)

    My nasz dom kupilismy (tutaj malo kto buduje sobie dom od podstaw) prawie 8 lat temu i teraz, dobrowolnie w zyciu nie wprowadzilabym sie z powrotem do bloku. :) Lubie sobie latem wypic kawe na tarasie jeszcze w pizamie. I psa tez fajnie jest po prostu wypuscic na podworko. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie w tym roku też bez postanowień - i w sumie dobrze, bo to dopiero początek roku, a mnie już kilka rzeczy naprawdę poważnie zaskoczyło :) Mam nadzieję, że ten rok bezie dla Was łaskawy - i że za 12 miesięcy wcale nie będziesz chciała się z nim żegnać ! :*

    OdpowiedzUsuń