Miło było też spotkać się z rodziną i nagadać do woli bez pośpiechu na spokojnie. Zajączek też nie zawiódł i Junior był bardzo szczęśliwy i zadowolony z nowego zestawu lego city i lego minecraft oraz globusa (przyda się do szkoły) latawca i książek :)) Chyba był bardzo grzeczny, bo Zajączek o nim nie zapomniał ;)
W sobotę jak zawsze od rana dużo pracy w kuchni, ale ogarneliśmy się z mężem raz dwa. W sumie tylko śniadania musieliśmy przygotować, bo większość czasu spędziliśmy poza domem w gościach i tylko śniadania jedliśmy w domu. Także nie robiliśmy tego dużo.. Potem pojechaliśmy do kościoła na święcenie pokarmów i na cmentarz do wszystkich naszych bliskich, których już z nami nie ma..
W pierwszy dzień świąt zaprosiliśmy moją mamę na śniadanie wielkanocne. A później po kościele my poszliśmy do niej na obiad. Na kawę i kolację pojechaliśmy wszyscy razem do mojej chrzestnej- siostry mojej mamy. Byli tam też mój kuzyn i kuzynka z mężem i córka. Także było bardzo fajnie i wesoło :)
A poniedziałek wielkanocny tradycyjnie spędziliśmy u teściowej i brata mojego męża. Pomimo chłodnej pogody wybraliśmy się wszyscy razem na krótki spacer, aby nie siedzieć cały dzień przy stole i spalić trochę kalorii ;) Trzeba było też wypróbować nowy latawiec, który Junior dostał od cioci i wujka. Jedzenie jak zawsze bylo pyszne i za dużo wszystkiego, ale tak to już jest w Święta. Dobrze w sumie, że są tylko 2 razy w roku ;)
Migawki z naszej Wielkanocy:
Ozdoby z przedszkola:
Kurczaki z jajek niespodzianek:
Świeże kwiaty na stole muszą być :)
Nasze pisanki:
Tydzień przed świętami w niedzielę palmową byliśmy jak co roku w Skansenie oglądać dawne zwyczaje z przygotowań do tych Świąt. Była piękna słoneczna pogoda, więc przyjemnie było spacerować od chaty do chaty. Lubię tam jeździć, lubię to miejsce. Zdobienie jajek woskiem:
Więcej zdjęć nie mam, bo bateria w telefonie mi padła i nie mogłam zrobić.. Można było kupić jak co roku własnoręczne ozdoby, babeczki, mazurki, baranki, pisanki wyklejane, malowane, farbowane naturalnie itd. Można było też zjeść swojski żurek, różne kiełbasy, była degustacja serów, konfitur itd. Same pyszności :) Mogliśmy także obejrzeć wyrabianie masła i posłuchać o dawnej tradycji śmingusu-dyngusu ;)
Zające dla dziewczyn do prezentów:
Koszyczki przygotowane na święconkę:
Śniadanko:
Nasze ciasta- babka, mazurek i pascha:
U teściowej:
Puszczanie latawca:
Kolekcja zająców i nie tylko po świętach;):
W przedszkolu już od ponad tygodnia dzieci przygotowywały się na święta i robili różne ozdoby, rysunki i uczyli się piosenki najpierw o wiośnie i potem o zajączku :)
Powitanie wiosny:
Zajączki:
Śniadanie wielkanocne:
Po świętach zrobiła się piękna pogoda i wreszcie przyszła prawdziwa ciepła wiosna :)) Jest cudnie i oby tak już zostało! Na działce pojawiły się pierwsze kwiatki:
Pierwsze prace na działce ruszyły :) Mąż pograbił suche liście, poobcinał drzewka owocowe, zasadzil nowe truskawki. Posadziliśmy też warzywa :) Już coś zaczyna się dziać. Sezon rozpoczęty!
Junior po świętach we wtorek obudził się niestety z chrypka i katarem :/ Więc do piątku zostanie w domu. Jutro po południu jest zaproszony na urodziny kolejnej koleżanki z grupy- Zosi i mam nadzieję; że będzie już lepiej, bo bardzo chciałby pójść.. Myślę,że będzie ok, bo już dziś było znacznie lepiej niż wczoraj. Na weekend zapowiadają piękna pogodę, więc pewnie spędzimy czas na działce..






































Oj tak, to prawda- dobrze, że Święta są tylko dwa razy w roku!
OdpowiedzUsuńStaram się zachowywać umiar i nawet mi to wychodzi, ale te dania są ogólnie ciężkie i tych potraw jest tak dużo do spróbowania, że odbija to się potem na moim samopoczuciu. Pięknie przystroiliście mieszkanko takie wiosenno-świąteczne.
U nas też już na działce "coś" się dzieje :) Jak ja lubię ten czas!
Piękne dekoracje, piękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńCieszę się że spędziliście miło czas w rodzinnym gronie.
Fajnie miec tyle wolnego na Swieta co w Polsce! ;) Moj maz mial wolny Wielki Piatek, ale moja firma z tej okazji nie zamyka, wiec wzielam tylko pol dnia urlopu. Myslalam o wzieciu poniedzialku, ale M. bylby w pracy, a dzieciaki w szkole, wiec bez sensu. ;)
OdpowiedzUsuńJunior rzeczywiscie musial byc grzeczny, bo Zajaczek obdarowal go, ze ho ho! Potworki najwyrazniej tez byly grzeczniutkie, chociaz ja pamietam cos zgola przeciwnego. ;)
Hehe, tak to ze Swietami jest, ze czlowiek tylko siedzi, je i popuszcza pasa. Dobrze jak chociaz pogoda dopisze i mozna sie chociaz przejsc. :)
To chyba pierwsze swieta, kiedy nie zrobiłam za duzo jedzenia! Poza chlebem nic sie nie zmarnowalo. A i tym ciężko powiedzieć, ze zmarnowało, skori zwierzęta zjadly😊
OdpowiedzUsuńWszystko bardzo apetycznie wygladalo :) nawet teraz bym sie na cos skusila ;)
OdpowiedzUsuńSliczne te wyroby cukiernicze- optycznie piekne, pewnie i smaczne??
Spozniona ta wiosna- oby teraz cieplo zostalo az do pazdziernika :) ja dzisiaj tez ogarnelam kwiaty na balkonie- dzieje sie :)
pozdrawiam serdecznie!
ps. fajne te dekoracje i prace z przedszkola!
Piekne te Wasze Święta. ja jeszcze nie zasiadłam do postu świątecznego, miło było popatrzeć na twój, śliczne te dekoracje :)
OdpowiedzUsuńU nas przez pogodę też siedzące i jedzące te święta były. Dobrze, że szybko minęły :)
Posyłam gorące buziaki :**